Raz brakuje klas, raz brakuje uczniów, a zawsze pieniędzy

POWIAT OBORNICKI. Zapadła decyzja o dobudowaniu do gmachu Zespołu Szkół im. gen. T. Kutrzeby dodatkowego pawilonu z czterema salami dydaktycznymi. Powodem jest reforma oświaty i zmiana wymogów przy tworzeniu klas. Reforma nie tylko zlikwidowała gimnazja i przemieliła podstawówki, ale odbiła się też echem o szkoły zawodowe, wymuszając w nich rozdzielenie dotychczasowych oddziałów i przygotowanie miejsc dla nowych uczniów szkół branżowych i to w roku przyszłym w podwojonej ilości.
– Jak dobudujemy pawilon, to on nam zabezpieczy miejsca – zapewnił starosta Adam Olejnik, a pytany o przyszłość dobudówki, dodał: Ona się przyda nam na pięć lat. Potem nadejdzie w oświacie niż i tam się zrobi jakieś warsztaty. Mamy co prawda lokale w Rogoźnie, ale uczniowie garną się jednak do Obornik. Wystąpiliśmy do ministerstwa o dofinansowanie budowy. Czekamy na odpowiedź.
Budowa pawilonu na krótki czas i trochę na wszelki wypadek wydaje się być niezbyt odpowiedzialnym pomysłem, tym bardziej, jeżeli potem mają tam powstać „jakieś warsztaty”, co do których nie ma żadnej jasności. Przypomina to system – dziś wybudujmy, a jutro pomyślimy po co.
Innym problemem jest kadra. Starosta Olejnik obawia się, że braknie nie tylko klas, ale i nauczycieli. Nowych można owszem zatrudnić, ale to kolejne koszty, które trudno będzie pokryć z oświatowego budżetu powiatu. Problem z brakiem miejsc dydaktycznych ma na szczęście tylko obornicka szkoła im. gen. T. Kutrzeby.
Podobna szkoła w Rogoźnie ma dla odmiany dość miejsc dzisiaj, a niedługo będzie ich aż nadto. – Gdy odejdzie gimnazjum i kolejne lokale się zwolnią, będzie tam aż za pusto – powiedział starosta, licząc dalej: Liceum Ogólnokształcące w Rogoźnie ma też nadmiar lokali. Tam też odejdzie gimnazjum, a liceum będzie jednooddziałowe. W liceum w Obornikach radzimy sobie, bo dysponujemy lokalami na skarpie. Liczę, że będą tam dwa oddziały, zmniejsza się bowiem ilość chętnych do nauki w liceum, więc problemu nie będzie.
Sporą grupę uczniów ponadgimnazjalnych wchłonął Poznań. Nie dość, że idące za nimi subwencje powiat traci, to jeszcze prezydent Poznania żąda dopłat do owych uczniów z okolicznych powiatów.
Wedle Adama Olejnika, powiat dopłaci do uczniów idących do Poznania nawet 500 tys. Chciałby, aby władze Poznania ich zawróciły, bo nie trzeba by płacić. – Nie znam decyzji prezydenta Poznania, ale powiedział on, że bierze pod uwagę „coś”, co ureguluje tę sytuację.
Starosta liczy na to, że – jeżeli Poznań ograniczy przyjmowanie uczniów z innych powiatów, wtedy uczniowie wrócą, ale chyba takiej opcji nie watro rozważać.
Starosta przyznaje, że oferta jaką ma oświata powiatu obornickiego, już nie wystarcza. Sama kreda do tablicy to zbyt mało, by zachęcać uczniów do pozostanie na miejscu. – Faktem jest, że my uczymy tylko teorii, bo nie mamy warsztatów. Musimy to zmodyfikować, tworząc odpowiednie warunki, ale potrzeba na to pieniędzy i to wiele. Brakuje ich, a szkoda. Był popełniony błąd z likwidacją warsztatów, np. w Rogoźna, teraz przez to tracimy uczniów.

Podobne artykuły