Poszedł na lisa, a zastrzelił psa

KOWANÓWKO, JARACZ. Grupa myśliwych jednego z kół łowieckich zorganizowała lutowe zbiorowe polowanie na lisa.
Ich terenem łowów był las pomiędzy Kowanówkiem, Rożnowicami i Jaraczem. Jeden z myśliwych oddał strzał do zwierzęcia, którym okazał się pies i to na dodatek, wedle zapewnień jednego z uczestników polowania, w żaden sposób niepodobny do lisa.
Jeżeli ktoś by zechciał się z tej niefortunności pośmiać, warto pamiętać o tym, że ów niefart był przestępstwem w rozumieniu prawa łowieckiego. Myśliwy może strzelać jedynie do celu rozpoznanego, o czym wyraźnie mówi §10 pkt 2.2 Rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa w omówieniu warunków polowań. W tej sytuacji prawo zostało złamane, co zresztą tłumaczy to, dlaczego myśliwi nie zgłosili nikomu faktu zastrzelenia psa.
Inna sprawa, że teren na którym polowano jest bardzo popularnym spacerniakiem, po którym wędruje wielu spacerowiczów z kijkami, z psami i dziećmi. Jeżdżą rowerzyści, a najbliższe zabudowanie mieszkalne od terenu polowania są nie dalej niż kilkaset metrów. Kogo zatem następnym razem trafi pechowy myśliwy?

Podobne artykuły