Sąd: w Budziszewku nie obowiązują żadne zakazy hodowli świń

BUDZISZEWKO. Od półtora roku co pewien czas informujemy o kolejnych krokach w sprawie planów budowy chlewni w Budziszewku. Informowaliśmy już o odmowie wydania pozwolenia na budowę przez starostę obornickiego, bo twierdził, że w Budziszewku rolnik nie może postawić chlewni i hodować w niej świnek, a następnie taką informację zamieścił na oficjalnej stronie internetowej starostwa.
Starostę bardzo szybko wyprostował wojewoda. Uchylił decyzję z odmową, wymieniając przy tym całą litanię nieprawidłowości, których dopuszczono się w obornickim starostwie powiatowym. W tej sytuacji Adam Olejnik wydał oczekiwane przez rolnika pozwolenie na budowę.
Sprawa planowanej chlewni w Budziszewku wybuchła jak supernowa podczas zebrania wiejskiego z 22 lipca 2016 r. właśnie w Budziszewku. Wtedy to długoletnia naczelnik wydziału ochrony środowiska w starostwie powiatowym niekompetentnie orzekła, że w Budziszewku są zakazy i żaden rolnik nie może budować chlewni i hodować świń, a świnia nie może stać ni leżeć na ruszcie.
Słowo „ruszt” się ze świnką kojarzy, więc może dlatego część zgromadzonych oponentów chlewni oklaskiwało przez chwilę panią naczelnik. Od tego też dnia wieś się podzieliła. Ci rolnicy z dziada pradziada nie potrafili się pogodzić z decyzją o zakazie hodowli trzody we wsi, gdzie świnki były, są a być nie mogą.
W takim momencie do sprawy włączył się burmistrz Rogoźna Roman Szuberski. Długo i wielokrotnie informował mieszkańców, że żaden urzędnik nie może wydawać decyzji „pod publiczkę”, tylko musi respektować istniejące prawo. Zgodnie z tym prawem w Budziszewku nie ma i nie może być zakazu budowy chlewni. Roman Szuberski miał na poparcie swoich słów pisma z Ministerstwa Środowiska, z urzędu wojewody, z Samorządowego Kolegium Orzekającego i inne, nie mniej ważne od tych, a wszystkie potwierdzające jego opinię.
Mieszkańcy zrzeszeni w jednym ze stowarzyszeń pozostali nieprzekonani, bo nie po to się towarzysze stowarzyszali, nie po to przekonali o swej słuszności samą naczelnik ze starostwa, aby się teraz pogodzić z brakiem racji.
Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu i to całkiem niedawno, bo 10 stycznia tego roku.
Zreformowany Sąd Administracyjny w wydanym nad podziw szybko wyroku uznał, że wszelkie działania pracowników rogozińskiego magistratu były prawidłowe. Uzasadniając wyrok sąd wskazał, że – w Budziszewku nie obowiązują żadne zakazy hodowli świń. Tym samym potwierdził to, co było wiadomym od samego początku.
Całe to, spowodowane przez urzędników starostwa zamieszanie, zupełnie niepotrzebnie podzieliło Budziszewko. Rolnik stracił rok, a w rolnictwie to bardzo dużo. Co z tym zrobi, tego nie wiemy, a pytanie jest o tyle słuszne, że podobna sprawa miał miejsce w gminie Skoki. Tamtejszy burmistrz nie wydał rolnikowi warunków budowy chlewni we wsi. Rolnik wygrał arbitraż u wojewody, a kancelaria prawna już liczy, jakie straty będzie zmuszona rolnikowi pokryć gmina.
Czy ktoś w starostwie odpowie za nieprawne decyzje? Może, jeżeli już nie przed sądem, to choć przed wyborcami.

Podobne artykuły