Gdyby nie strażacy…

KOWANÓWKO. W środę jedna z rodzin w Kowanówku przeżyła dramatyczne trzy kwadranse. Było przedpołudnie, dochodziła godzina 10:00. U mieszkającego przy ul. Konwaliowej dziecka zatrzymała się praca serca. Wezwano pomoc, lecz karetki nie było. Na szczęście do dziecka dotarli z pierwszą przedlekarską kwalifikowaną pomocą medyczną strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Obornikach.
Gdy ratownicy dbali o resuscytację krążeniowo-oddechowa dziecka, drugi zastęp strażacki przygotowywał na wolnym terenie u wlotu w ul. Paprociowej miejsce do lądowania lecącego z Poznania śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Na szczęście w momencie gdy śmigłowiec LPR zawisł nad lądowiskiem, na miejsce zdarzenia dotarła wreszcie karetka zespołu ratownictwa medycznego i przejęła dziecko pod swoją opiekę. W tej sytuacji śmigłowiec LPR został przekierowany do następnego zdarzenia, do Wronek. Dziecko zostało zabrane do szpitala.

Podobne artykuły