Obywatel żąda miliona złotych: idiotyczna skarga na starostę

OBORNIKI. Pewien mieszkaniec gminy Rogoźno poskarżył się radzie powiatu na starostę obornickiego, a jako zadośćuczynienie za poniesioną, wedle jego opinii szkodę, zażądał od powiatu nie mniej nie więcej, ale miliona złotych.
Skarżyć się każdy może, a komisja rewizyjna jest od tego, by takie skargi rozpatrywać na korzyść trzymających władzę. Ta jednak skarga była na tyle wyjątkowa, że trudno ją pominąć lub skwitować jednym zdaniem.
Komedię rozpoczął Gustaw Wańkowicz twierdzeniem, że – nie można skargi przeczytać, bo jest ochrona danych. Bogusław Janus zaskoczony zapytał: Jak mamy głosować, skoro nie wiemy o co chodzi, tym bardziej, że skarżący żąda aż miliona złotych.
Andrzej Ilski filozoficznie orzekł, że – przeczytać można, bo czyta się różne rzeczy.
Ostatecznie skargę przeczytano.

Skarżący zażądał miliona złotych za wyrządzaną mu krzywdę. Dał na to krótki termin i już zaczął liczyć odsetki. W swej skardze uważa, że – Ta kara uzdrowi chore starostwo powiatowe. Moja skarga dotyczy afery gruntowej.
Jaka to afera, tego nie napisał. Nie dołączył też żadnych dokumentów, niczego co by ową „aferę” potwierdziło albo choć jakoś udokumentowało.
Jedyne co dopiął do swojej skargi, to poświadczenie potwierdzające zatrzymanie mu… prawa jazdy.
Wszyscy radni poparli komisję rewizyjną w uznaniu skargi za bezzasadną.

Podobne artykuły