Ludzie skarżą się na starostę a sołtys chce mu podarować długopis

GMINA OBORNIKI. Mieszkańcy powiatu skarżą się na drogi, choć najgłośniej owe skargi artykułują w ich imieniu radni i sołtysi. Błażej Pacholski skarży się na władze starostwa, które z ogromną zwłoką odpowiadają na jego wnioski i na domiar złego niestety dość mętnie. Radny podczas ostatniej sesji oświadczył: Mam zamiar zafundować staroście papier i długopis, o ile ich brak jest jedynym powodem zwłoki w odpowiadaniu na moje wnioski.
Pacholskiemu chodzi o problem wody nie mieszczącej się już w przydrożnym rowie i płynącej ulicami wsi. W opinii pana Błażeja – starostwo chce problem przeczekać, a gdy pojawi się susza, wyśle wtedy kogoś, kto stwierdzi, że potop nie jest prawdziwy.
Henryk Brodniewicz skarży się na rozpad drogi w Maniewie, po której jeżdżą ciężarówki należące do kopalni żwiru, teraz pełne w obie strony. – Pobocza ulegają degradacji, skrajnia się łamie i trzeba je zabezpieczyć poprzez dodatkowe utwardzenie, ale nikt się tym nie interesuje.
Marek Lemański dodał, że trzeba częściej zapraszać do Maniewa Państwową Inspekcję Transportu Drogowego i policję, bo ciężarówki są przeładowane.
Renata Małyszek skarży się na jakość drogi Słonawy-Oborniki. – Obniżyła się o pół metra, została źle naprawiona, samochody wpadają w to obniżenie i robi się niebezpiecznie. Ostatnio do skarżących się dołączył Henryk Bartol z Nowołoskońca, który od lat czeka na zakończenie naprawy drogi przy której mieszka i bez czego nie może nawet postawić parkanu, bo nie zna ostatecznej jej wysokości.

Podobne artykuły