Śmierdząca wojna fryzjerów?

ROGOŹNO. Kiedyś Rogoźno szczyciło się największą ilością rowerów w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Dziś jest miastem fryzjerów, bo ten fach zadomowił się w grodzie Przemysła szeroko i na dobre. Niestety, konkurencja wymusza swe prawa, a te bywają czasami bezwzględne.
Przykładem może być tu zdarzenie z ubiegłego tygodnia. „Ktoś” nocą wywiercił dziurkę w drzwiach do jednego z zakładów fryzjerskich, a następnie wpuścił przezeń wężykiem silny środek odstraszający dziki. Mógł być to popularny Hukinol, będący skoncentrowanym zapachem ludzkiego potu lub inny równie skuteczny preparat, utrzymujący się długo w powietrzu i bardzo trudny do usunięcia.
Klientki zasmrodzonego salonu fryzjerskiego nie wytrzymując w specyficznym zapachu, niesłabnącym pomimo długo- trwałego wietrzenia i ozonowania lokalu, uciekały do innych salonów i o to zapewne szło konkurencji.
Cała ta sprawa wydaje się być nomen omen – „śmierdząca” i trzeba mieć nadzieję, że była działaniem odosobnionym. Są bowiem lepsze sposoby na przejmowanie klientów niż odstraszanie ich od innych smrodem.

Podobne artykuły