Dyskusja o obornickim szpitalu pełna wiary i nadziei, ale bez konkretów

Dyskusja o obornickim szpitalu pełna wiary i nadziei, ale bez konkretów

OBORNIKI. Ostatnie posiedzenie rady powiatu było w dużej mierze poświęcone obornickiemu szpitalowi. Dyrektor SP ZOZ Małgorzata Ludzkowska wyjaśniała sytuację, która wedle jej relacji jest „całkiem niezła, choć jeszcze nie beznadziejna”. Zapewniła zebranych, że uda się z końcem roku uzyskać przewidywaną na ten rok stratę w wysokości 1,336 mln zł. Prawdziwa kwota znana będzie jednak dopiero w styczniu roku przyszłego, gdy spłyną wszystkie faktury. Jej weryfikacja nastąpi w marcu, a pani dyrektor „wierzy” w to, że kwota zaplanowanej straty nie zostanie przekroczona.
Wsłuchując się z słowa pani dyrektor, te z sesji rady i te z innych jej spotkań, można wyciągnąć wnioski, że sytuacji rosnącego zadłużenia i ogólnych perturbacji winien jest kulawy i niesprawiedliwy system, nadmierna rozbudowa placówki a także burmistrz Tomasz Szrama, który nie chce dawać dość forsy na utrzymanie lecznicy.
O niemal półtoramilionowej stracie sama Małgorzata Ludzkowska mówi: Sytuacja finansowa szpitala nie jest bardzo zła, jest w miarę dobra, aczkolwiek są trudności z płynnością płatności kontrahentom świadczącym usługi.
Pani dyrektor „wierzy” w to, że sytuacja ulegnie zmianie, bowiem: Zostaną w państwie zwiększone środki na służbę zdrowia. To fakt, ale rządzący obiecali to uczynić dopiero po paru latach, gdy wzrost cen i inflacja zjedzą obiecane 6% PKB, a rachunki i tak trzeba płacić teraz. Bardziej konkretne od „wiary” były jej słowa: Być może szpital zaciągnie kredyt na pokrycie swych zaległości.
Małgorzata Ludzkowska przypomniała też o czymś bardzo ważnym, a wynikającym wprost z ustawy o działalności leczniczej. Wynika z niej, że gdy strata przekroczy wysokość amortyzacji, a ta różnica to dziś ok. kilkaset tysięcy złotych, to budżet powiatu będzie musiał ją pokryć. Zatem spryt podpowiada, że im więcej się w szpital „ładuje inwestycyjnie”, tym wyższa jest amortyzacja, tym bardziej oddala się moment, gdy budżet powiatu zrefunduje stratę. Potem się ta cała kombinacja i tak musi zawalić, ale władający dziś powiatem będą już na swych wygodnych i sutych emeryturkach a martwić się będą ich następcy i jak zawsze sami podatnicy.
Ci ostatni są zawsze bici, a pani dyrektor zapewnia, że: Wypłaca pracownikom zawsze na czas należności, choć zdarzają się przesunięcia dat tych wypłat. Obiecuje, że – Od 1 stycznia się to zmieni i wypłaty będą w jednym terminie, albo może w dwóch.
Rada powiatu podjęła decyzje o wprowadzeniu programu naprawczego. Na czym placówka bezie oszczędzać, tego nikt nie zrozumiał, choć sama Małgorzata Ludzkowska wyraźnie powiedziała, że na stratę szpitala wpływ miał wzrost cen sprzątania i prania.
Jeden z radnych powiedział w rozmowie z naszą redakcją: Dziś pacjent bez rodziny głoduje w szpitalu, leży w mokrym łóżku, gdy nie ma mu kto kupić pampersów. Można na nim jeszcze coś oszczędzić? Sceptyczny wobec planów oszczędzania jest także radny Andrzej Ilski: Mniejsze mają być koszty leczenia i wyżywienia, nie wiadomo na czym chcą oszczędzać. Będą leczyć świeżym powietrzem i wiarą, że się poprawi? Rozmawiałem z kolegami i nikt nic nie wie. Podejmuje się coś, czego nikt nie rozumie i to ma „coś” poprawić. Ja w ogóle na to nie głosowałem, tym bardziej, że wszyscy odpowiedzialni za tę sytuację nagle zaczęli „wierzyć” i „mieć nadzieję”, że rząd da ile tam trzeba i się nagle poprawi.
W uzyskanych dokumentach Andrzej Ilski przeczytał, że według programu naprawczego w szpitalu jest coraz mniej pacjentów i coraz mniejsze jest obłożenie łóżek. W jego opinii – Nie zwiększy to kontraktu a bez tego o poprawie finansów nie ma co myśleć a sama „wiara” niczego nie załatwi.
W tej sytuacji władze powiatu podjęły decyzję w zainwestowaniu w szpital w roku 2018 kolejnych 4 milionów złotych. Będzie budowana nowa apteka a obok obecnej izby przyjęć powstanie nowa izba przyjęć.
Poproszony o komentarz do problemów szpitalnych, jeden z radnych powiedział: Podczas posiedzenia naszej komisji pojawiła się naczelnik Urszula Bak i powiedziała nam, żeby „szpitala nie ruszać, bo szpital być musi”. Dlaczego być musi, tego nam jednak nie powiedziała. Co z tego, że szpital będzie istniał, skoro nie będzie można do niego dojechać zawalonymi drogami powiatu?

Podobne artykuły