Otwarcie ze złotą milą

Otwarcie ze złotą milą

OBORNIKI. Przy ulicy Objezierskiej otwarto jeden z najlepszych stadionów lekkoatletycznych w Wielkopolsce. Stadion został formalnie i oficjalnie oddany do użytku po całkowitej jego przebudowie. Na pięknym, nowoczesnym tartanie stanęli samorządowcy, obecny był też poseł Jakub Rutnicki, któremu oborniczanie zawdzięczają bezcenną pomoc w pozyskaniu ogromnych pieniędzy, niezbędnych na ową przebudowę i jego wyposażenie, a do tego ogromna rzesza lekkoatletów i biegaczy, którzy na ową inwestycję niecierpliwie czekali.
W świetle silnych lamp, doskonale rozpraszających ciemności, uroczyście przecięto symboliczną wstęgę odgradzającą biegaczy od linii startu. Nożyczki wędrowały z rąk burmistrza Tomasza Szramy w dłonie starosty Adama Olejnika, potem posła Jakuba Rutnickiego, by ostatecznie ujęła je w dłoń zapalona biegaczka, znana z wielu wyścigów i zawsze w czołówce, Anna Nadstaga.
To właśnie ona przecięła wstęgę nowego obiektu. Obok niej stanęła pierwsza dwudziestka biegaczy, chcących wyścigiem na jedną milę, złotą milą, czyli cztery rundy wokół płyty stadionu, uczcić zakończenie budowy i otwarcie wspaniałej bieżni. Tomasz Szrama oddał strzał z pistoletu startowego i biegacze ruszyli. Zaraz po starcie było wiadomo, że tę rundę rozegrają między sobą „ciągnący” całą stawkę od startu Krzysztof Nowacki ze ścigającym go Zbigniewem Napartym oraz depczącą im po pietach Anną Kęsy.
Po czwartym okrążeniu jasnym się stało, że biegający zwykle na 10, 20 czy 40 kilometrów pan Krzysztof dopiero się rozgrzał i musiał zadowolić się miejscem drugim zaraz za Zbigniewem Napartym, a jako trzecia metę przekroczyła Anna Kęsy, biegnąca w doskonałym stylu. Takich biegów było wiele i każdy miał swoją historię, a podszczypujący mrozik nikomu nie przeszkadzał.
Biegnący w trzeciej dwudziestce Rafał Witek powiedział: Biegłbym dzisiaj nawet przy mrozie i w śniegu.
Nastrój był bardzo sportowy, udzielając się także przybyłemu na Objezierską, by poświęcić obiekt księdzu dziekanowi Józefowi Kamzolowi. Nie wszyscy bowiem wiedzą, że w przeszłości ksiądz Kamzol jeździł świetnie na rowerze i uprawiał tenis stołowy, a używając zwrotu „w przeszłości” piszemy o jego wyjazdach z młodzieżą jeszcze trzy lata temu, gdy trudno go było pokonać pingpongistom nawet znacznie od niego młodszym.
Ten nastrój udzielił się też wszystkim zebranym na nowym stadionie, którzy biegali, obserwowali biegi lub zwiedzali obiekt. By poradzić sobie z chłodem grudniowego wieczoru, obornicki restaurator Marek Nogaj przygotował tęgi kocioł gorącego gulaszu, który z ciepłymi jeszcze bułkami był tego dnia drugim hitem, oczywiście zaraz po stadionie.
Gdy ostatni biegacze mijali metę, zamilkły oklaski i opadł kurz fety, zapytaliśmy burmistrza Tomasza Szramę o to – co dalej i komu ten obiekt będzie na co dzień służył? – Wybudowany za trzy miliony społecznych złotówek służyć będzie społeczeństwu i to możliwie jak najszerzej pojętej społeczności naszej gminy. Mamy tu wspaniałą i dobrze oświetloną bieżnię, która czeka na biegaczy oraz zaplecze. Po to powstała, by służyć wszystkim chętnym. Będzie czynna każdego dnia i to od godziny 9:00 aż do 22:00, a jak będą postulaty, by godziny te przedłużyć, to je przedłużymy. Bieżnia będzie otwarta także w święta, z tymi najbliższymi włącznie.

Podobne artykuły