Barszczyk, grzaniec, dziewczyny i słodycze oraz wiele innych na świątecznym kiermaszu

Barszczyk, grzaniec, dziewczyny i słodycze oraz wiele innych na świątecznym kiermaszu

OBORNIKI. W minioną niedzielę udało się potwierdzić zdanie, że – dobrzy ludzie zawsze mają dobrą pogodę. Nad obornickim Rynkiem nie brakowało słońca, a na samym Rynku nie brakowało uciech i przedświątecznych atrakcji.
Na specjalnie ustawionej scenie gotowała młodzież z klasy gastronomicznej Zespołu Szkół w Objezierzu. Trudna sztuka flambirowania boczku udała im się znakomicie i to pomimo silnego dość wiatru. Degustatorzy stwierdzili, że potrawa wypadła na piątkę z dużym plusem. Kto nie zdążył jej spróbować mógł napić się wybornego barszczu w wykonaniu uczennic wspomnianej szkoły.
Napić się można było także grzanego piwa i wina, to ostatnie szczególnie przypadło oborniczanom do smaku, a najbardziej chwalono ów gorący napój w wykonaniu obornickiej restauracji „Kuchnia & strych”
Cukiernia „Dziewczyny i słodycze” serwowała wyroby własne i zawsze przy ich stoisku było sporo chętnych. Królował sernik z masą karmelową, najbardziej zachwalany przez amatora i znawcę dobrych wypieków, burmistrza Tomasza Szramę. Reklama zrobiła swoje i sernik dość szybko znikał. Podobnie znikały piernikowe cuda wykonane przez cukiernię państwa Maćkowiaków. Nie mniejszym powodzeniem cieszyły się obornickie kiszonki, jak i podsmażane pieczarki na pajdzie chleba serwowane przez producenta grzybów.
Pozostając w tematach kulinarnych, na scenie królował Wojciech Zys, kucharz amator, uczestnik programu MasterChef, który nie tylko opowiadał o kontaktach z Magdą Gessler, ale i gotował, a na koniec częstował. Pokaz miał szeroką widownię, choć dzieci „ciągnęły” rodziców w stronę kojca, w którym prezentowały się dorodne alpaki. Na okolicznych straganach można było znaleźć świąteczne i niekonwencjonalne wyroby typu hand made, czyli wykonane ręcznie i nierzadko unikatowe. Wśród wieńców i dekoracji na stoisku Centrum Ogrodniczego z Bogdanowa nie było tych ładniejszych i brzydszych, wszystkie zdobywały identyczne uznanie. Z głośników płynęły świąteczne przeboje, po Rynku „fruwały anioły”, pan Ryszard z agroturystyki Sycyna w przebraniu świętego Mikołaja „robił nastrój”, było szumnie, tłumnie i okazale. Na scenie zagrał jako pierwszy Obornicki Brass Band, a o zmierzchu dał koncert Mateusz Ziółko, występujący z zespołem. Po koncercie można było nabyć jego płytę z autografem. Zachwytów nie brakowało, jak i pochwał dla organizatorów. Ci, tak jak pogoda, stanęli na wysokości zadania i nie zawiedli.

Podobne artykuły