Ostatni raz obornickie taryfy w rękach oborniczan

GMINA OBORNIKI. W ubiegłym tygodniu oborniccy radni ostatni raz analizowali i zatwierdzali taryfy dotyczące cen wody i ścieków.
27 października miała miejsce nowelizacja ustawy o zaopatrzeniu wody. 22 listopada prezydent ją podpisał i właśnie wchodzi w życie. Radni zdążyli ustalić, że obecne stawki będą aktualne przez 180 dni. Potem powstanie nowy podmiot rządowy Gospodarstwa Wodne Wody Polskie i w ciągu 90 dni spółka gminna może wnieść tam wniosek o zmiany w tych składkach.
Prezes PWiK Tomasz Augustyn obiecuje tego nie robić, bowiem jak zapewniał: – PWiK nie zamierza zmieniać stawek nie widząc w tym żadnej potrzeby. Jednocześnie poinformował, że: – Zmieniły się opłaty środowiskowe na 7; 9; i 11 gr. dla gospodarstw domowych, dla firm prowadzących działalność gospodarczą oraz od przemysłu. O tę opłatę stawki wzrosną.
Pod rządami Wód Polskich problem będzie miała obornicka spółka gminna, bo nie będzie wiadomo, jak liczyć koszty w czasie inwestowania w nowe sieci i urządzenia. Tylko państwo będzie mogło podnosić lub obniżać taryfy.
Dziś PWiK nalicza sobie nieco ponad 2 % wartości inwestycji w koszty amortyzacji, dzięki czemu ma środki na remonty i odtwarzanie starszych inwestycji. Po zmianach będzie mogło odliczać sobie na cele amortyzacyjne zaledwie jeden procent, a jeśli zakup powstanie ze wsparciem europejskim, to wtedy wcale nie można odliczać amortyzacji. Tomasz Augustyn zastanawia się, jaką ideą kierowali się twórcy nowego prawa, skoro dziś PWiK mając dwa pojazdy z beczkami i pompami, jeden kupiony za pieniądze unijne, a drugi za pieniądze oborniczan, może na przyszły remont odkładać pieniądze jedynie na ten „nasz”, a na unijny nie, tak jakby ktoś założył, że ten się nigdy nie popsuje?
Problemem na dziś są jednak w pierwszym rzędzie stawki opłat za wodę i ścieki. Dopóki decydują o nich władze gminy, obiorcy mogą im za zbytnie podwyżki „podziękować” przy kolejnych wyborach. Jeżeli decydować będzie rządowa spółka, to komu „dziękować”?
Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie (WP), to instytucja mająca wchłonąć wszystkie inne dotąd zajmujące się kontrolą nad zasobami hydrologicznymi kraju i gospodarką wodną. Jak donoszą eksperci, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie jeszcze na dobre nie zaczęło działać a już na funkcjonowanie tej instytucji brakuje 180 mln zł. Czytając plan finansowy WP widać, że zakładają one przychody na poziomie bliskim 1,1 mld zł, ale koszty szacowane są ogółem na 1,28 mld zł. Na dodatek, dla blisko co trzeciego nadzoru wodnego nie ma wciąż wybranej lokalizacji. W Obornikach była mowa o co najmniej dwóch adresach, na razie żaden „nie wypalił”.
Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich twierdzi, że – Na razie znaleziono lokalizacje dla ok. 70 proc. przewidywanych do powstania 350 nadzorów wodnych działających pod egidą Wód Polskich. Ale w wielu przypadkach wciąż nie ma nawet podpisanych umów dotyczących użytkowania tych lokali.
– Czy to oznacza, że ceny wody w obornickich kranach lub sprawy czyszczenia rowów w Kiszewie regulować będzie urzędnik w Warszawie? – pytał jeden z obornickich radnych.
Tymczasem problemy dotyczą także przekazania z rąk samorządów mienia w postaci sprzętu, biur i magazynów powodziowych. W dalszym ciągu nie wiadomo również, ile osób znajdzie zatrudnienie w Wodach Polskich. Szacuje się, że może być to około 6 tys. osób. Tylko ich wynagrodzenia pochłoną minimum 366 mln zł.
Biorąc to wszystko pod uwagę warto zadać na koniec jedno proste pytanie. Kto za to zapłaci?

Podobne artykuły