Sesja rady młodzieży z posłami i na ostro

Sesja rady młodzieży z posłami i na ostro

OBORNIKI. Młodzieżowa Rada Miejska powiększyła się o Julitę Bednarz, która nie mogła wziąć udziały w pierwszej sesji tej kadencji i dołączyła do rady podczas sesji drugiej, w miniony czwartek. Radna po uroczystym ślubowaniu otrzymała odpowiedni dokument i stała się pełnoprawną członkinią IV kadencji rady.
Jej koleżanki i koledzy wybierali tego dnia też komisje problemowe, w których chcieliby pracować. Wśród nich była infrastruktury gminnej i porządku, najliczniej zagospodarowana komisja sportu i rekreacji, a także potrzebna komisja kultury i oświaty.
Wszystkiemu przyglądali się bacznie goście szczególni, jakimi byli zaproszeni na sesję parlamentarzyści: Małgorzata Janyska, Jakub Rutnicki i Krzysztof Paszyk, którego przez pewien czas zastępował jego asystent Kamil Górski. Pan poseł spóźnił się z przyczyny nadzwyczaj istotnej: Odwiozłem właśnie do szpitala żonę oczekującą narodzin trzeciej córki. Gromkie brawa po tej informacji były dowodem na to, że radni serdecznie wybaczyli posłowi spóźnienie.
Krzysztof Paszyk podziękował i przyznał, że chętnie słucha opinii młodzieży i wiele rzeczy go wciąż zaskakuje, choć sam nie jest stary, to ma już inne spojrzenie i brakuje mu świeżości młodzieży. – Cieszę się, że wasze spostrzeżenia tak śmiało artykułujecie. Po chwili powiedział: Wielkim wyzwaniem, dotyczącym także Obornik, jest dla mnie kwestia stanu powietrza. Żyjemy w wielkiej niewiedzy. Rząd przejął wszystkie pieniądze na ochronę środowiska, a mieszkańcom Obornik potrzebne jest monitoring, potrzebna jest wiedza o jakości powietrza oraz pieniądze na zmiany w systemach grzewczych. Gdy się zwracamy do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, to odpowiadają, że powietrze w Obornikach ma czystość średnią pomiędzy Piłą a Poznaniem. To śmieszne, ale i niebezpieczne.
Poseł Małgorzata Janyska zadeklarowała młodzieży współpracę, obiecała częstsze wizyty na sesjach w Obornikach i przekazała garść informacji o obecnych pracach Sejmu, a na koniec rozdała radnym konstytucję.
Jakub Rutnicki przyznał, że chce się radzić młodych w kwestiach ich dotyczących. Pochwalił zainteresowanie młodzieży sportem, dodając że sam jest w sejmie wiceprzewodniczącym komisji sportu. Wskazał na miejsca, w których się wiele przy jego pomocy zmieniło, a jest to miedzy innymi jedyny w Wielkopolsce lekkoatletyczny orlik, czy boisko przy trójce. Zaprosił zebranych na turniej siatkówki plażowej na Żwirkach.
Ze sportu przeniósł się w przyszłość, a dokładniej przeszedł do tematu przyszłości młodych absolwentów. – Ogłaszając nasz programowy sześciopak chcemy, by w bliskiej przyszłości powstawały miejsca, w których młodzi ludzie mogliby zaczynać swoją działalność gospodarczą, gdzie mieliby swoje biurko, mieliby doradcę, nie mieliby na starcie podatków ni ZUS-u ucząc się bez wydatków samodzielności.
Głos zabrał szef powiatowej oświaty Paweł Drewicz, krytykując reformę oświaty i jej spodziewane skutki.
Właśnie oświata i szkoły jaki takie stały się szybko tematem głównym sesji. Przewodniczący był bardzo krytyczny wobec remontu w liceum, a w czym bardziej szczegółowo piszemy w innym miejscu, a Klaudia Nowak, także z LO poskarżyła się – jest nas 37 w klasie z poszerzoną matematyką i jest nam ciężko się w tych warunkach uczyć. Nasi rodzice już w tej sprawie pisali do władz i nic, dlaczego?
Paweł Drewicz wyjaśniał, że problem polega na pewnym niezrozumieniu. Rodzice protestujący u władz nie potrafili się właściwie owym władzom przedstawić. – Tymczasem waszego oddziału mogło w ogóle nie być – stwierdził pan Paweł, a potem przez niemal pół godziny wyjaśniał skomplikowany system budowania oddziałów klasowych w kontekście kosztów, optymizacji możliwości, w oparciu o statystykę funkcjonowania szkół powiatu obornickiego.
Patrząc na miny słuchaczy można było nabrać przekonania, że nie tego się spodziewali. Podobnie mogła pomyśleć śledząca obrady Zofia Kotecka, która po prostu rzekła: Obiecuję przekonać resztę zarządu powiatu, by znaleźć inne rozwiązanie i podjąć takie decyzje, jakie was usatysfakcjonują.
O braku zaufania wobec poczynań dorosłych zarządzających obornicką oświatą ponadgimnazjalną dowodzić mogły słowa przewodniczącego Franciszka Goździa: Moi koledzy i koleżanki wolą iść do Poznania, bo klasy są mniejsze, warunki nauki są lepsze a młodzież może liczyć na więcej niż w Obornikach.
Nastój łagodził wiceburmistrz Piotr Woszczyk, zapraszając młodzież na Jarmark Bożonarodzeniowy. Poinformował o nowej aplikacji, jaką warto mieć w smartfonie, z aktualnym zawsze rozkładem jazdy (także w kierunku Poznania).
Namawiał na niesienie pomocy innym, obiecując, że: podczas jarmarku świątecznego będą z inicjatywy burmistrza Tomasza Szramy uhonorowani wyróżniający się wolontariusze.
Krzysztof Sroka pytany o gwiazdę przyszłych Dni Obornik zastrzegał się: Nie mogę zdradzić jeszcze, z którymi gwiazdami rozmawiamy. W ubiegłym roku oborniczanie sami wybierali gwiazdę. Jest z tym jednak problem proceduralnym, bo gwiazdy nie czekają na wynik i zwycięzcy mogą okazać się już zajęci. W ubiegłym roku nam się udało, a wyniki głosowań pokazały nam, jakie są tendencje.
Na koniec jeden z radnych zaproponował, by zaprosić na wiosnę muzyka i lekkoatletę – Jacka Mezo Majera. – Był on już gościem Obornik i zapewne znowu się zgodzi przyjechać – obiecał szef promocji Krzysztof Sroka, a przewodniczący rady ogłosił zakończenie sesji.

Podobne artykuły