Dyrektorka z zarzutami jednak wróci do przedszkola?

OBORNIKI. Niczym bumerang wraca sprawa byłej dyrektor przedszkola nr 1 „Bajeczka”. Zawieszono ją w obowiązkach zaraz po wybuchu afery związanej ze „zniknięciem” z kasy placówki ponad 50 tysięcy złotych – a jest to bardzo ostrożny szacunek. Wśród stawianych jej przez prokuraturę zarzutów jest złe gospodarowanie i brak nadzoru nad finansami oraz parę innych, równie poważnych.
Eksdyrektorka przedszkola najpierw chorowała, potem urlopowała podratowując nadwyrężone zdrowie psychiczne, ale to wszystko się już kończy i na początku stycznia formalnie wraca do pracy.
Prokuratura prowadząca jej sprawę bardzo ślimaczy śledztwo. Była dyrektorka jakby zapomniała, że ciążą na niej jednak – było nie było – poważne zarzuty i ponoć już rozpowiada o swoim powrocie i nowych porządkach.
Eksdyrektorka ma w zasadzie dwa wyjścia. Może skorzystać ze świadczenia kompensacyjnego, bo nabyła już doń uprawnienia – wówczas będzie siedzieć w domu pobierając pieniądze. I tak aż do emerytury.
Drugim wyjściem jest powrót do pracy, na który władze Obornik mogą się jednak nie zgodzić. Nastąpi seria „odwołań od decyzji” oraz odwołań od wcześniejszych odwołań. Takie coś trwać może latami i o ile gminę na to stać, to już byłą dyrektor mniej, bo pozostanie w tym czasie bez środków do życia.
W murach magistratu usłyszeliśmy jeszcze trzecią opcję. – Może prokuratura, która powołuje przeróżnych ekspertów, postawi jej wreszcie niebawem formalne zarzuty i skieruje sprawę do sądu? Wówczas pozostanie nam już jedyne poczekać na wyrok.
Na rozwiązanie tego problemu czekają też pracownice przedszkola, które nie bardzo wyobrażają sobie ewentualny powrót swej byłej dyrektor.

Podobne artykuły