Straszenie Andrzejem

OBORNIKI. Pewna mieszkanka lokalu socjalnego w starej części Obornik zalegała od zawsze z czynszem. Gdy odwiedzał ją urzędnik gminny z nakazem zapłaty i postraszył komornikiem, sądem czy eksmisją, lokatorka uiszczała część długu. I tak do następnej wizyty. Wiele zmieniło się w ostatnim czasie. Wspomniana lokatorka uzyskała prawo do zasiłku w ramach 500+ na czwórkę swoich dzieci i najwyraźniej się jej poprawiło. Nowa garderoba, nowa fryzura, a na paznokciach tipsy z górnej półki cenowej.
Po staremu zostało jedynie płacenie czynszu. Urzędnik znów się pojawił u niej, by zakomunikować, że dług wynosi już 30 tysięcy i czas zacząć go spłacać. Tym razem lokatorka wyraźnie zhardziała – Proszę mnie tu nie nachodzić, bo już dzwoniłam w tej sprawie do Andrzeja.
– Do jakiego Andrzeja?
– Zapytał zaskoczony urzędnik. – Do Andrzeja Dudy, no prezydenta – dodała pani widząc, że zaskoczenie urzędnika nie opuszcza. Na koniec postraszyła: Już on z wami zrobi porządek – i zatrzasnęła drzwi. Usłyszawszy tę historię ponowiliśmy ją opublikować i skomentować. Komentarza jednak nie będzie, bo wszystko jasne.

Podobne artykuły