Skąd te tajemnice?

GOŁĘBOWO. W poprzednim numerze informowaliśmy o ujawnieniu przez mieszkańców Gołębowa faktu przywozu i zakopywania w wyrobisku miejscowej kopalni żwiru popiołów z elektrociepłowni Karolin.
Przybyłą straż miejską ochrona nie chciała wpuścić na teren wyrobiska, bo jak to udało się naszej redakcji ustalić, pełnomocnik właściciela kopalni nie miał jego zgody na wejście funkcjonariuszy i dopiero starał się je uzyskać. Jakkolwiek to zabrzmiało, warto wyjaśnić, że właścicielem i szefem pełnomocnika jest… jego żona.
Ostatecznie 22 listopada pozwolono strażnikom wejść na teren kopalni, a jedyne co ujrzeli, to koparki i sterty żwiru oraz gliny. Jak sam pełnomocnik tłumaczył, na terenie wyrobiska trwa aktualnie rekultywacja terenu, na którą właścicielka otrzymała zgodę z urzędu marszałkowskiego. W tej sytuacji burmistrz Tomasz Szrama zwrócił się do marszałka z prośbą o przesłanie mu dokumentów określających sposób i zakres rekultywacji, o ile taka zgoda została udzielona.
Zdaniem sekretarza Urzędu Miejskiego w Obornikach: Nie same pyły są problemem, ale sposób ich dowozu. Z pyłów zbudowano przecież podbudowę drogi do Gołębowa, ale by wszystko było ars legis wystarczyło o fakcie i sposobie rekultywacji wyrobiska powiadomić służby podległe burmistrzowi, nie robiąc z tego działania niepotrzebnej tajemnicy. Sprawa kopalni w Gołębowie jest wciąż źródłem wielu dyskusji i wątpliwości, zatem będziemy do niej na naszych łamach wracać. Z jednej strony jest to przynoszące w gminie dochód przedsiębiorstwo, z drugiej zaś mieszkańcy są zaniepokojeni. Czy słusznie, wkrótce się wyjaśni.

Podobne artykuły