Stadionowe kłopoty z drenarką

Stadionowe kłopoty z drenarką

OBORNIKI. Gruntowna przebudowa płyty obornickiego stadionu, powstałego w roku 1938 i przez całe dekady niemodernizowanego, nie obywała się niestety bez poważnych problemów.
Gdy płytę wyrównano, odwodniono i obsiano trawą, okazało się, że po deszczu woda stoi na murawie a ta gnije. Od początku było wiadomym, że grunt pod boiskiem jest gliniasty i nieprzepuszczalny. Dlatego wybudowano system odwadniający. Jednak latem po deszczach studzienki były suche, a woda stała kałużami na murawie co dowodziło, że coś z melioracją jest nie tak.
Sytuacji nie sprzyjało z pewnością też położenie boiska poniżej wzniesienia, z którego wody poopadowe i gruntowe spływają siłami grawitacji w dół. Odbyła się seria narad i zlecono ekspertyzy. Optymalnym wyjściem okazało się poprawienie funkcjonowania systemu drenującego, poprzez podsypkę z piasku. Polegało to na tym, że w murawie wykonano tysiące małych otworów, w które wtłoczono dziesiątki ton czystego piasku.
Działanie to miało miejsce pod koniec lata Teraz, przed obiorem płyty od wykonawcy, wykonano odkrywki w dwóch przeciwległych miejscach stadionu. W jednym z tych miejsc była przewaga gliny, w drugim było nieco więcej piasku. Oba miejsca za pomocą strażackiego węża solidnie zlano wodą z hydrantu i okazało się, że z obydwu woda spływa do studzienek odbiorczych. Szału nie ma, ale podtopieniem się martwić nie trzeba.
Wykonawca kolejny raz zlecił na swój rachunek ekspertyzę gruntu i można w niej przeczytać, że jest średnio przepuszczalny. – W planach jest jeszcze drugi etap piaskowania pod koniec wiosny i trzeci etap latem – wyjaśnił sekretarz gminy Krzysztof Nowacki. Przypomniał też o tym, że na wszystkie prace związane z przebudową stadiony wykonawca udzielił gminie pięcioletniej gwarancji. – To okres wystarczająco długi, by ujawniły się wszelkie mankamenty, a przy tak wielkim przedsięwzięciu trudno ich było całkowicie uniknąć.

Podobne artykuły