Coś zakopano na terenie wyrobiska?

GOŁĘBOWO. Podczas minionego tygodnia mieszkańcy Maniewa, a szczególnie Gołębowa, zauważyli wzmożony ruch ciężarówek z naczepami do wożenie materiałów sypkich jadących w kierunku kopalni żwiru. Zaskoczyło ich to, że zwykle pełne jeździły z kopalni, a tym razem było odwrotnie.
Według ich relacji wyjeżdżały puste, a wracały pełne. Bardzo szybko okazało się, że ciężarówki wożą na teren wyrobiska pyły z elektrociepłowni w Karolinie. Zawartość wysypywano do wyrobiska, a ciężarówki wracały po następny ładunek. Różne osoby twiedzą, że widziały różną ilość pełnych pojazdów.
Mieszkańcy przestraszeni tym, co tam się rozładowuje i z czym będą obcować do końca życia, powiadomili o sprawie urząd miejski. Burmistrz wysłał do Gołębowa straż miejską, by ta rozpoznała problem i sporządziła odpowiedni protokół. Strażnicy nie zostali jednak wpuszczeni przez ochronę na teren kopalni, więc niczego nie ustalili.
Według osób, z którymi udało nam się porozmawiać, zaraz po odjeździe straży miejskiej przez cała noc koparki zasypywały „coś” na terenie kopalni. To, o czym tu piszemy, znamy jedynie z relacji osób, które twierdzą, że widziały to czy tamto. Naszego reportera także nie wpuszczono na teren. Teren kopalni jest rozległy. Gdzie „coś” wożono, gdzie zakopywano, nie będzie łatwo znaleźć.
– Moim zdaniem strażnicy popełnili błąd odpuszczając – twierdzi radny Marek Lemański, którego ta sprawa bardzo zainteresowała. – Powinni byli, po odmowie wpuszczenia ich na teren kopalni, wezwać policję, a gdyby nie wpuszczono tam także policji, powinni obstawić teren i zwrócić się do prokuratury po odpowiedni nakaz, a wtedy nikt by wejścia już nie zabronił. Teraz ślady zostały zatarte, a sprawca się przyczai aż sprawa ucichnie.
Cała sprawa bulwersuje mieszkańców Gołębowa i Maniewa, bo doskonale pamiętają niedawna aferę wywozu setek ton odpadów dziennie na teren Nadbużańskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu. Wyjaśnianie trwa, a jego końca nie widać.

Podobne artykuły