Obornicki szpital stracił płynność finansową i pogrąża się w długach

Obornicki szpital stracił płynność finansową i pogrąża się w długach

OBORNIKI. Barbara Boch, radna gminy Ryczywół, zasiadająca także w społecznej radzie szpitala ostrzegła koleżanki i kolegów przez pogarszającą się niemal lawinowo sytuacją finansową szpitala. – O ile w roku 2015 szpital miał jeszcze jakiś zysk, to od roku 2016 strata się powiększa. Na koniec zeszłego roku było to 779 tys., teraz strata sięga 1,2 mln, a do końca roku ma dojść nawet do 1,3 mln. Szpital traci zdolność finansową. Dyrektor Małgorzata Ludzkowska opracowała program naprawczy, ale nasza komisja go nie opiniowała, bo trzeba ten program zaktualizować.
Według pani Barbary wśród przyczyn zadłużenia są nowe, kosztowne oddziały, które trudno utrzymać i przynoszą straty. Zwróciła szczególną uwagę na oddział kobiecy i ginekologiczny. Modernizacja lecznicy jest bardzo droga. Wymiana wysłużonego sprzętu jest kosztowna, wzrosły wynagrodzenie kontraktowe, a dla przykładu na chirurgii jest tylko jedna umowa o pracę, reszta to kontrakty. Wysokie są też koszty leków. NFZ szczędzi grosza, więc długi placówki rosną.
Zdaniem Barbary Boch – żaden program naprawczy wiele nie zmieni, bo gdy nie będzie większego finansowania z NFZ, to nie będzie z czego „dosypać” pieniędzy do coraz droższego szpitala. Pani dyrektor twierdzi, że ma pomysł skąd zdobyć pieniądze, ale trudno odgadnąć jaki. Obiecała oszczędzać, tylko na czym? Na lekach?
Według radnej Ewy Knopczyk: Na wyżywieniu szpital już nie może nic oszczędzić, bo już jest katastrofalne i w razie obcięcia ilości i jakości chorzy pomrą z głodu. Tymczasem chorzy powinni się dobrze odżywiać, aby wyzdrowieć.
Andrzej Cybort obawia się, że w razie dalszej utraty płynności szpital zostanie sprywatyzowany.
Kazimierz Zieliński, będący radnym powiatu i byłym wicestarostą, miał podczas tego spotkania bodaj największą wiedzę. Wyjaśnił: Już jest wiadomo, że to samorządy będą musiały utrzymywać szpital. Tu się nie ma co oszukiwać, jeżeli szpital ma przetrwać, to muszą go utrzymywać gminy i to mowa o kwocie ponad miliona złotych. Rozmawiałem o szpitalu z sekretarzem, a on wie o nim wszystko. Sitek mi wyjaśniał, że program oszczędnościowy jest na razie taki, że jak będzie mało dzieci na dziecięcym, to się wyśle pielęgniarki na chirurgię. Taką metodą nie odzyska się płynności finansowej. Powiat weźmie kolejne trzy miliony obligacji i wszystko pójdzie na szpital. Dziwi mnie tylko, że członek zarządu o tym nie wie. Ten przytyk był skierowany w stronę Krzysztofa Ostrowskiego, który goszcząc podczas sesji w Ryczywole temat kłopotów szpitala przemilczał.
Barbara Boch parokrotnie podkreślała starania i wysiłki dyrektor Małgorzaty Ludzkowskiej, by szpital odzyskał płynność finansową.
Dyrektor Ludzkowska poproszona przez nas o komentarz do trudnej sytuacji obornickiej lecznicy stwierdziła: Skoro budowało się budynek szpitala nie pytając nikogo o to, co będzie potem, to są takie skutki jakie są i trzeba się liczyć ze zwiększonymi kosztami jego utrzymania. Dociążają nas też wysokie płace, na które musimy się godzić, bo w Wielkopolsce brakuje lekarzy. Wschód Polski ma lekarzy ukraińskich, w łódzkim jest ich dosyć, a w Wielkopolsce ich brakuje.
– O sytuacji finansowej szpitala rozmawiam z kim mogę, ale czasami mi już opadają ręce – dodała dyrektor szpitala.

Podobne artykuły