Poziom zaufania do zarządu dróg powiatowych przebił dno

GMINA OBORNIKI. Ostatnia sesja rady miejskiej Obornik była jedną wielką krytyką działalności zarządcy dróg powiatowych, dyrektora Bogdana Jerana i jego zwierzchników. Radny Błażej Pacholski złożył wniosek o naprawę rowów przy drogach powiatowych na terenie jego sołectwa. – Są zarośnięte pobocza drogi powiatowej, nie są koszone i zarastają dalej, bo przejazd nimi kosiarką raz na rok nie załatwia problemu. Woda z rowów wypływa na drogi, podał przykłady, a stan zaniedbania rowów uznał za ogromny. Niewielkie możliwości finansowe powiatu nie są dla radnego wystarczającą wymówką dla niewłaściwego utrzymania dróg. Radny skrytykował też to, że – po mojej interwencji na nisko zwisające gałęzie nad drogą Kowalewko-Ocieszyn, gdzie pojazdy zahaczają plandekami o gałęzie, przyjeżdżają z powiatu mierzą prześwit i stwierdzają, że jest w porządku, podczas gdy nie jest.
Do krytyki dołączyła radna Edyta Mikołajczak. Ma żal do władz powiatu o fatalną jakość dróg w okolicach Objezierza. Paweł Dreger ma nadzieję, że nadchodzące wybory – zobligują rządzącą powiatem koalicję do jakiejś poważnej deklaracji w sprawie budowy dróg. Zygmunt Klupczyński nie zgadza się ze stwierdzeniem powiatu, że – studnie przy drodze powiatowej nie mają odpływu, bo mają i zalewają.
Tego rodzaju krytyk i uwag było znacznie więcej, ale szkoda na nie miejsca, bo niczego nie załatwiają. Załatwić „coś” próbował burmistrz Tomasz Szrama proponując: Skoro zarząd powiatu jeździ wraz z Bogdanem Jeranem na sesje do Ryczywołu, to można ich zaprosić także na sesję do Obornik. Mamy nie mniej ważkich problemów do omówienia.
Pomysł „kupił” jako pierwszy radny Dreger, choć z zastrzeżeniami. – To doskonały pomysł, ale proponuje nie zapraszać Jerana. Przez ostatnie siedem lat na terenach wiejskich powiat nie zrobił nic, no może z wyjątkiem zalepienia paru dziur. Jeran niczego sensownego nam nie powie.
Zygmunt Klupczyński poparł kolegę radnego i sołtysa: Zapraszanie Jerana jest zbędne, bo jego odpowiedzi na nasze pytanie mijają się z sensem. Powiat nic nie może z tym zrobić i szkoda czasu, więc proponuję zaprosić jedynie zarząd. To, co wyjaśnia starostwo jest wyssane z palca.
Irena Magdziarek miała na takie zaproszenie jeszcze inny pogląd: Zapraszanie zarządu powiatu nie jest dobrym pomysłem. Zarząd nam powie, że nie ma na nic pieniędzy, a ponadto oni nas też nie zapraszają. Szkoda na takie spotkania czasu.
Tu znów wybraliśmy tylko kilka wypowiedzi, a tembr wszystkich był do siebie zbliżony. Łączyła je konkluzja, że najwyższy już czas na zmianę.

Podobne artykuły