11 Listopada w Obornikach

11 Listopada w Obornikach

OBORNIKI. Tegoroczne obchody Święta Niepodległości w Obornikach były dosyć szczególne. 1200 osób pobiegło dla Ojczyzny w Biegu Niepodległości. Wierni udali się do fary na mszę świętą w intencji ojczyzny, a potem wiele osób pojawiło się pomimo deszczowej pogody na Rynku.
Tam, prócz tradycyjnych pocztów sztandarowych, przedstawicieli organizacji politycznych i społecznych, prócz dzieci i młodzieży, „organizowanych” z okazji każdego święta, była też spora garść szarych obywateli, przy czym słowo „szarych” piszemy tu z najwyższym szacunkiem.
Nie zwracając uwagi na ulewę stali w strugach wody i na wietrze, patrząc na łopoczące flagi, białe orły i słuchali słów ojca miasta, który mówił: Ojczyzna to matka. Jak matka jednakowo kocha wszystkie swe dzieci, jak ona jest na równi przez nie kochana.
Spoglądając na pomnik św. Jana Pawła II, patrona obornickiej ziemi, Tomasz Szrama zacytował jego słowa z 1983 roku, z czasu stanu wojennego: Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma dla mnie sens szczególny. Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki, albowiem ojczyzna jest naszą matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej.

Stojąc obok przybyłych do Obornik parlamentarzystów: Krzysztofa Paszyka, Jakuba Rutnickiego i senatora Jana Filipa Libickiego, mając naprzeciw siebie oddział inscenizujący szarą piechotę i towarzyszące jej sanitariuszki sprzed 99 lat, a młodzież szkolną w tle, Tomasz Szrama powiedział w ich stronę: Słowa są po­nad­cza­sowe. Po­winieneś je wy­powiadać lub pi­sać ze świado­mością o ich wieczności… Odkąd Polska ponownie pojawiła się na mapach świata, z ust Polaków padły miliardy słów. Mówili przywódcy i politycy, duchowni i nauczyciele, rodzice, bliscy. Nie ma pokolenia, nie ma domu, w którym nie poruszano by tematu ojczyzny. Pośród wszystkich wypowiedzianych zdań, tych mądrych i tych niedorzecznych, ważnych i błahych, pięknych i smutnych, były te, które wpływały na codzienne życie i całkowicie zmieniały oblicze naszego kraju.
Wszyscy zebrani na Rynku, przemoczeni i zziębnięci, słuchali tego z uwagą, nie zwracając uwagi na nieprzyjazną im aurę. Tymczasem Tomasz Szrama, patrząc na stojących przed nim po prawej i lewej stronie przedstawicieli wszelakich obornickich organizacji, powiedział: Są dziś wśród nas przedstawiciele różnych opcji politycznych, partii, stowarzyszeń. Choć na co dzień różni, nie zawsze zgodni, dziś z godnością, szacunkiem i dumą razem, jako dzieci najjaśniejszej Rzeczypospolitej.
Potem znów przeniósł wzrok na młodzież, a trzeba wiedzieć, że część z przybyłych przebrała się w stroje symbolizujące dawny oręż, noszących ją bohaterów i postacie znane z kart historii. Skłaniając w ich stronę głowę rzekł: Kolejny raz zachwyca mnie ogromny odzew ze strony naszych szkół. Jestem dumny z zaangażowania nauczycieli i pasji młodzieży, która w swych prezentacjach tak wspaniale ukazuje bogatą historię polskiego oręża. Gratuluję pomysłowości i twórczej ekspresji. Bohaterowie, którzy walczyli o naszą niepodległość patrzą wciąż na nas z góry. Oddajmy im należny hołd. Przeżyjmy to wspólnie. Niech dzisiejsze święto będzie niezapomnianą, wciąż żywą lekcją historii.
W podobnym tonie wypowiedzieli się też przybyli na uroczystości parlamentarzyści. W krótkich i głębokich słowach nawiązali do patriotyzmu, ojczyzny i powinności obywatelskich. Pokłonili się białym orłom na licznych sztandarach, a potem warknęły werble i zabrzmiała muzyka.
Na środek Rynku wystąpili strzelcy, by trzema salwami podkreślić wyjątkowość tych chwil.
Nagle rozwarły się chmury i na niebie pojawiło się słońce. Przedstawiciele organizacji zaczęli kolejno składać kwiaty pod pomnikiem papieża. Nie były to „jakieś” kwiaty, ale jakże wymowne białe i czerwone róże.
Chwile powagi i zamyślenia zastąpiła powszechna serdeczność. Znajomi zaczęli się witać, ustawieni w większe i mniejsze grupki rozpoczęli rozmowy i to niekoniczne na tematy bardziej towarzyskie niż niepodległościowe. Trwało to do czasu, gdy zabrzmiała orkiestra i wszyscy ruszyli przez mały most na Warcie w kierunku Obornickiego Ośrodka Kultury, gdzie czekało na nich wiele atrakcji tego wyjątkowego dnia.
Tak zaczął się piknik patriotyczny, odnoszący się szczególnie do historii polskiego oręża. Były spotkania z historią. Grupy rekonstrukcyjne zaprezentowały umundurowanie i uzbrojenie, można było sprawdzić swe umiejętności na strzelnicach, spróbować wojskowej grochówki, kiełbasy z ogniska, a z racji naszej wielkopolskiej tradycji również świętomarcińskiego rogala.
Kiepska i bardzo niepewna pogoda znacznie ograniczyła ilość przybyłych, lecz ci, którzy się jej nie przelękli byli zgodni, że takich obchodów 11 Listopada jeszcze w Obornikach nie było.

Podobne artykuły