Terapia wstrząsowa z nadzieją na skutek

Terapia wstrząsowa z nadzieją na skutek

OBORNIKI, ROGOŹNO. – Czy ktoś wie, jak wyglądają szczątki ofiar wypadku samochodowego zbierane przez nas z asfaltu do worków, kawałek po kawałku? Czy ktoś wyobraża sobie odór ludzkiego ciała w czasie wyłowienia go po tygodniach przebywania w wodzie? Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić spalone zwłoki ludzkie?
Te pytania musiały poruszyć zebraną w sali RCK młodzież z rogozińskich szkół. Gdy ratownik zaczął o tym mówić, jedna z osób po chwili wyszła, nie mogąc powstrzymać łez.
– Może świadomość grozy i ludzkich dramatów wpłynie na to, by nie wsiadać po alkoholu w kilka osób do samochodu, by nie wypływać daleko, gdy nie potrafi się wrócić do brzegu, by nie podchodzić bezmyślnie do bezpieczeństwa innych osób – powiedział starszy kapitan Marek Wiktorski, pomysłodawca i współorganizator spotkań ratowników z młodzieżą.
Przy wsparciu druhów z OSP Ocieszyn, komendy powiatowej straży i liderów prewencji społecznej, udało mu się takie spotkania zorganizować w Obornikach i Rogoźnie. Przyszła młodzież szkolna, a na scenie pojawili się autentyczni ratownicy. Tu celowo używamy tej nazwy, bowiem miano „strażak” ma obecnie tuż tylko znaczenie tradycyjne. Dawni strażacy dzisiaj zajmują się głównie ratowaniem, ale i neutralizacją przyczyn ratowania. Ratownicy przybyli z Sieradza, z gitarami i perkusją. Zagrali z wielkim profesjonalizmem wiele znanych przebojów, niektóre utwory do własnych słów. W tle widać było fragmenty akcji ratowniczych. – Życie choć piękne, tak kruche jest… płynęły ze sceny słowa śpiewane kiedyś przez Ryśka Riedla z zespołem Golden Live, a na ekranie za muzykami widać było ludzką tragedię, która w ogóle nie powinna była się zdarzyć.
Taki ładunek emocjonalny nie mógł nie poruszyć zgromadzoną widownią. Nie mógł nie przemówić do wyobraźni obecnych, nie można było tego przespać czy zignorować. Ten pomysł wart jest wszelkich pochwał, bo choć drastyczny, a momentami wręcz na granicy ludzkiej wytrzymałości, zdaniem Marka Wiktorskiego – może komuś kiedyś uratować życie. Gdy liczne pogadanki, foldery i ostrzeżenia przestają działać, warto czasem sięgnąć po terapię wstrząsową.
Jeżeli ten projekt kapitana Wiktorskiego i innych liderów prewencji społecznej uratuje choć jedno ludzkie istnienie, to znaczy, że było warto.

Podobne artykuły