Koniec złudzeń. Rząd: nie ma pieniędzy na obwodnicę Obornik

Koniec złudzeń. Rząd: nie ma pieniędzy na obwodnicę Obornik

OBORNIKI. Początek kampanii przed wyborami samorządowymi miał miejsce w miniony poniedziałek w salce konferencyjnej na obornickiej pływalni. Przybyło kilkadziesiąt osób, bo temat był nośny i dla oborniczan ważny.
W Obornikach stawili się posłowie PiS Marcin Porzucek i Marta Kubiak, oboje z Piły oraz Tomasz Ławniczak z Ostrowa Wielkopolskiego. Przybyli również prezes okręgowych struktur PiS Krzysztof Czarnecki i wiceprezes Michał Zieliński. Gośćmi byli burmistrz Obornik Tomasz Szrama oraz radni Marek Kulupa i Marek Lemański, a tematem spotkania stała się obwodnica Obornik.
Po obietnicach, przymiarkach, wykresach i oświadczeniach posłowie wreszcie powiedzieli wprost to, co chyba najważniejsze. – Rząd nie ma pieniędzy na obwodnicę Obornik, jak i całą S-11. Jeżeli się pieniądze znajdą, to około roku 2025 mogą ruszyć prace. Podkreślam jednak, na dziś pieniędzy nie ma, ale jeżeli gospodarka po roku 2023 czy 2024 będzie się nadal świetnie rozwijała, to pieniądze mogą się znaleźć i obwodnica ruszy – zapewniał zebranych poseł Tomasz Ławniczak.
Poseł wie co mówi, bo zasiada w komisji infrastruktury drogowej i zna realia. Wyliczył, że choć 12 lipca nowa uchwała zwiększyła środki na drogi ze 107 mld do 135 mld w planach do 2035 roku, to nadal 6 mld złotych zabraknie.
Warto także pamiętać, że w tym czasie skończy się unijne wsparcie na rozwój dróg i dobrze się stało, że poseł powiedział to wszystko szczersze i bez owijania w bawełnę.
Oddalenie budowy obwodnicy na lata nieznane nie oznacza, iż nic się wokół niej nie będzie działo. – Gdyby się po 25 roku znalazły pieniądze, to chcemy mieć przygotowane Studium Techniczno-Ekonomiczno-Środowiskowe – powiedział poseł Ławniczak, a poseł Porzucek dodał: Zastanawiano się nad przyspieszeniem prac, ale jest obawa, że ekolodzy znajdą jakiegoś ptaszka i będzie problem. Lepiej wolniej i solidniej.
Ministerstwo infrastruktury przyznało na wszelkie opracowania 20 milionów złotych i to wszystko co rząd może wydać na obwodnicę Obornik i dalsze odcinki trasy S-11.
Według wyliczeń Marcina Porzucka: Przez trzy lata będą trwały prace dokumentacyjne, rok środowiskowe. A remont mostu na Warcie też jest konieczny. Będziemy odbywać ze społeczeństwem konsultacje, którędy ma obwodnica przebiegać, by żadne grupy nie poczuły się pokrzywdzone, a mogą być protesty i trzeba będzie rozmawiać. Jak będą wszystkie uzgodnienia, to można będzie starać się o pieniądze.
Poseł Ławniczak zapewnił, że choć sam jest z Ostrowa i w jego regionie powstały już obwodnice i nadal powstają, to on popiera jedynie obwodnicę Obornik, bo jest ona dla niego ważna. Problem jedynie w czasie i pieniądzach. Zebranych zapewnił, że: posłowie z Wielkopolski chcą, by uwzględnić S-11 i nie wycofywać jej w nowej uchwale Rady Ministrów, ale zacząć prace nad jedenastka i obwodnicami, mimo że nie ma na to pieniędzy. Rozmawiałem z ministrem Chodkiewiczem i rozmawiamy o obwodnicy Obornik. Proces przygotowawczy trawa do pięciu lat, potem dwa do trzech sezonów budowlanych, ale gdyby były pieniądze, których na razie nie ma. Jak będą oszczędności, to pieniądze mogą się pojawić.
Oszczędności na budowie dróg mogą okazać się iluzoryczne, co zauważył też poseł, komunikując – niestety ceny kilometra drogi wciąż rosną. Poseł obwinił za to poprzedni rząd, który według niego budował zbyt dużo. – We wrześniu 2015 rząd Ewy Kopacz przyjął ostateczną wersję budowy dróg ze zwiększoną kwotą o 12 mld złotych. Zakres zadań się zwiększył do niemal 3900 km dróg. Był czas, że rząd PO-PSL wybudował przez ostatnie 8 lat ponad 2050 km dróg. My w czasie naszej kadencji oddamy 1200 do 1300 km. Nie chcemy budować szybko i wiele, bo ceny mogą pójść w górę. Nie będzie bankructw firm. Ponadto brakuje asfaltu i trzeba go importować z Niemiec.
Na koniec poseł Ławniczak powiedział: Nie możemy dziś obiecać, że w 25 roku ruszą prace na obwodnicy, ale będzie chociaż dokumentacja.

Podobne artykuły