O zapachu korupcji na sesji rady powiatu. „Wiele hałasu o nic” albo „jest coś na rzeczy”?

OBORNIKI. Starostwo powiatowe poprzez trzy przetargi wyłoniło wykonawców prac polegających na powierzchniowym utwardzeniu po jednej z najbardziej rozpadających się dróg powiatowych w każdej z trzech gmin powiatu. W gminie Rogoźno drogę zabezpieczono, także w podobornickim Nowołoskońcu. Jednak droga z Ryczywołu do Krężoł wciąż jest niegotowa, a termin zakończenie prac właśnie minął.
Wykonawca złożył wniosek o przedłużenie mu terminu do 30 października, bo padały latem deszcze. Teraz grozi mu kara za zwłokę równa 614 zł za każdy dzień.
Dość absurdalnie brzmi zrzucanie odpowiedzialności na deszcz, bo te same deszcze padały w całym powiecie, a drogi jednak remontowano. Jeszcze bardziej dziwi obrona przedsiębiorcy spod Szczecina przez odpowiedzialnego za drogi powiatu Bogdana Jerana. – Można im dać szansę, bo o ten jeden miesiąc nie chodzi.
To nie jedyna dziwna rzecz dotycząca tej drogi. Radny Andrzej Ilski chciał poznać podczas sesji rady powiatu zapisy umowy powiatu z wykonawcą, co wywołało prawdziwą burzę. Dyrektor Bogdan Jeran zaparł się, że – umowy nie pokażę, bo to tajemnica handlowa.
Radny Bogusław Janus przypomniał mu:Każdy radny ma zagwarantowany dostęp do informacji publicznej. Poprosił o potwierdzenie tego prawa radcę prawnego starostwa, a ten stwierdził: Tego nie wiem, bo umowy nie znam i nie potrafię teraz tego rozstrzygnąć. Radny Kazimierz Zieliński wybuchnął oburzeniem: Już takie teraz robicie sobie jaja, że trudno uwierzyć. To śmierdzi korupcją.
Starosta Adam Olejnik się obruszył a następnie zgodził się, że: Jak radca znajdzie podstawę, to opublikujemy tę umowę. A jak słyszę słowo korupcja, to mi się robi słabo.
Członek zarządu powiatu Krzysztof Ostrowski przeszedł na stronę opozycji zapewniając kolegów: Ja udostępnię panu radnemu, jak oni nie udostępnią.
Wreszcie przewodniczący Gustaw Wańkowicz zobowiązał mecenasa, by ten sprawdził jednak można czy nie można pokazać radnym przedmiotową umowę. Ten obiecał: Umowy nie znam, ale zbadam ją i powiem.
Po co najmniej kwadransie przerwy emocje najwyraźniej nie opadły. Polemizowano czy radny może ujrzeć umowę jako radny czy tylko jako członek komisji rewizyjnej. Opary absurdu gęstniały, a zebrani usłyszeli mniej więcej tyle, że choć umowa to ścisłą tajemnicą powiatu obornickiego, to jednak można ją poznać, gdy się napisze do starosty, by ją pokazał, to on pokazać ją musi.
Ilski przypomniał radcy: Trwa właśnie sesja rady, więc radni mają prawo wglądu do dokumentów dotyczących pieniędzy publicznych. Radca zapewnił zebranych: Jak rada zechce, to może umowę przeczytać. Potem jednak dodał, że musi się z tym zwrócić do starosty, a ten ma 14 dni na jej pokazanie.
To się najwyraźniej spodobało staroście Olejnikowi, bo zrobił radnym wykład o tym jak pojmuje on prawo do dostępu do informacji publicznej i jego ograniczenia. Na koniec rzekł: Umowę możecie obejrzeć, jeżeli przedsiębiorca się na to zgodzi.
Po paru chwilach osłupienia pierwszy odezwał się Bogusław Janus: To jest jakiś przekręt, bo to ładniej brzmi niż korupcja, skoro tak się upieracie, by nam nie pokazać umowy. Ja podejrzewam przekręt, więc zwrócę się do przedsiębiorcy o pokazanie mi tej umowy.
Adam Olejnik zareagował: To jak się zwrócę, bo ja za nią odpowiadam. Zielińskiemu powiedział: Tak szybko o tej korupcji nie zapomnę i długo to będę pamiętał, bo mnie to boli. Kazimierz Zieliński westchnął: No to o drodze możemy już zapomnieć.
No i stało się. Chwilę potem starosta oświadczył: Myślę, że tej drogi robić nie warto, ona czeka na naprawę już bardzo długo i przykro mi, że to na pana panie Zieliński trafiło, bo pan ją ludziom obiecał i z niej korzysta. Ta firma się spóźniła, bo ma pełen portfel robót, innych też nie zdąży wykonać.
Padało wiele ostrych słów, były mętne wyjaśnienia i czasem niezrozumiałe zarzuty. Można było usłyszeć też ostrzeżenia dotyczące skierowania podejrzeń do prokuratury.
Zaproponowano przegłosowanie wniosku o ujawnienie treści umowy i wtedy odezwał się głos rozsądku. Zofia Kotecka zaproponowała pięć minut przerwy, zabrała swój klub (PO + przystawki) na stronę, a po powrocie wszyscy zgodnie głosowali za odtajnieniem umowy na „posikanie” starego asfaltu świeżym.
Jeżeli relacjonujemy ten spór, a było ich tego dnia wiele, to z powodu zbliżających się wyborów samorządowych. Widać bowiem jakie skutki mieć może bezrefleksyjny wybór przedstawicieli wyborców do rad samorządowych.

Podobne artykuły