Fascynująca Gruzja w Obornickim Ośrodku Kultury

Fascynująca Gruzja w Obornickim Ośrodku Kultury

OBORNIKI. Ubiegłotygodniowe „Na spotkanie kultur” było tym razem spotkaniem z Gruzją. W sali głównej OOK zabrakło miejsc siedzących, tak wiele osób chciało poznać ten kraj. Pomysłodawcą spotkania był Roman Trzęsimiech, który wraz z Adamem Krasickim i Marcinem Samolczykiem zaprosili przybyłych na poznanie odległego o niemal trzy tysiące kilometrów kraju, którego początki sięgają prawie paleolitu, a chrześcijaństwo stało się w nim oficjalną religią, gdy Europa nawet nie wiedziała czym ta religia jest. Gruzja, Georgia czy jak mawiają sami Gruzini – Sakartvelo, jest krajem górzystym, pięknym i coraz chętniej poznawanym przez Polaków. Ma swoje problemy, ale i radości. Jedną z nich jest supra. Supra to po prostu biesiada, a dokładnie zastawiony stół.
Gruzini lubią biesiadować i czynią to przy każdej okazji, tak wesołej jak i smutnej. Jedzą, piją wino i wznoszą toasty. Te stanowią kwintesencję biesiadowania. Bez toastów nie ma supry, a toasty mają swoją gradację. Najpierw pije się za boga, potem za ojczyznę, następnie za rodziców, bo Gruzini szanują swych przodków i wszelką tradycję. Piją też za dzieci, które są sensem i kontynuacją ich życia. Po tych paru toastach następne są znacznie bardziej swobodne. Piją za zdrowie pań oraz z wszelkich innych powodów.
Toastami zarządza wodzirej zwany w Gruzji – tamada. Takim tamadą w sobotni obornicki wieczór był Marcin Samolczyk. Przytoczył kilka powodów, dla których warto wypić, a każdy okrasił opowiastką, choćby i taką: Gdy kiedyś żabka przechodziła przez drogę, samochód najechał na jej tylnie łapki. Gdy dostała się na drugą stronę pomyślała, szkoda takich ślicznych nóżek i postanowiła po nie wrócić. Gdy wpełzła znów na drogę inny samochód najechał jej na główkę. Wynika z tego, że nie warto dla ładnych nóżek tracić głowy i to jest dobry powód do toastu.
Anna Kuleszewicz z Instytutu Wschodniego poznańskiego UAM przedstawiła historię Gruzji, a liczy ona sobie już niemal półtora miliona lat, więc był to ogromny skrót. Historia była burzliwa, a i obecnym czasom nie brak pewnej politycznej dynamiki. Gruzja na przestrzeni lat miewała więcej lub mniej kontaktów z Polską, jednak oba te kraje miewały wspólnych bohaterów, wspólne tragedie i wspólne sukcesy. O nich opowiedziała zebranym w OOK Magdalena Pabin-Majchrzak, doktorantka wspomnianego instytutu.
Wielkie oklaski zebrał pokaz karkołomnych tańców gruzińskich. Tancerze ze studia „Daisy” przybliżyli widowni ten niezwykle ważny element kultury gruzińskiej. Obaj 25-letni i obaj tańczący od lat 20, zachwycali płynnością ruchu, ekspresją i dynamiką.
O Gruzji widzianej oczyma turystki mówiła pomysłodawczyni konkursu fotograficznego zatytułowanego „Oniemiałem z wrażenia” i miłośniczka Gruzji Anna Harko, która odwiedziła Gruzję trzykrotnie, za każdym razem odnajdując w niej to co najważniejsze, czyli życzliwość ludzi, odmienność kultury i wspaniałe pejzaże. Najlepsze zdjęcia nagrodziła upominkami, a jednym z nich było zaproszenie do restauracji gruzińskiej w Poznaniu, której właściciele opowiadali o jedzeniu i piciu wina, które jest dla Gruzinów napojem bardzo ważnym, którym się jednak nie upijają, a winiarstwo stanowi jedną z głównych gałęzi ich rolnictwa. Wiele o Gruzji opowiedział wiceburmistrz Piotr Woszczyk, który Gruzję odwiedzał i który przybliżył ją Obornikom, nawiązując z jednym z miast, z Kobuleti, współpracę partnerską. Kobuleti leży w części kraju zwanej Adżarią, nad Morzem Czarnym, ok. 25 km na północny wschód od Batumi. Wraz z burmistrzem Tomaszem Szramą podpisał tam umowę na mocy której Oborniki i Kobuleti, oba miasta 20-tysięczne, będą współpracować ze sobą na niwie oświaty i kultury, wymieniając się też doświadczeniami.
Taka współpracą już istnieje, a dyrektor Zespołu Szkól w Objezierzu Roman Ostrowski w paru zdaniach opowiedział o niej, jak i o swoim partnerze dyrektorze szkoły wielozawodowej z Kobuleti Davidzie Mtchedlishvilli, który odwiedził niedawno Oborniki, a obaj panowie już piszą projekt będący podwaliną przyszłych kontaktów młodzieży obu szkół. O Gruzji opowiadał też wiele dr Marek Daniel, człowiek który był wszędzie, który uwielbia poznawać ludzi i ich kulturę, a że jest do tego wspaniałym gawędziarzem, to opowiadał o przygodach w Gruzji z ogromną swadą.
Tego wieczoru były nie tylko opowieści, filmy i tańce, ale też degustacja gruzińskich potraw oraz win. Szybko znikały przepyszne pierożki chinkali. Są nadziewane mięsem, a w każdym pierogu znajduje się bulion, który się wypija zaraz po rozgryzieniu kopulastego pierożka. Był też rodzaj placka czy kanapeczki z bakłażana. Ogromnym powodzeniem cieszyła się degustacja win, a było co degustować, bo Gruzini robią wina od paru tysięcy lat i robią je doskonale.
Sobotnia impreza „Na spotkanie kultur” odniósł ogromny sukces i był to kolejny sukces tego cyklu. Roman Trzęsimiech przygotowuje się już do spotkania z Ukrainą, choć echa fascynującej Gruzji brzmieć będą jeszcze długo.

Podobne artykuły