Oborniczanie z pomocą w Lotyniu

Oborniczanie z pomocą w Lotyniu

LOTYŃ, OBORNIKI. Niedawno informowaliśmy o wyjeździe grupy ochotników z ziemi obornickiej do Lotynia w celu dostarczenia i niesienia pomocy mieszkańcom poszkodowanym przez sierpniową nawałnicę.
Zaraz na początku września motocykliści z klubu Jastrzębie Szos, wraz z członkami Klubu Żołnierzy Rezerwy Wiarus z Obornik i paroma przyjaciółmi udali się do Lotynia. – To co zobaczyliśmy na miejscu przerosło nasze wszelkie wyobrażenie – powiedział po powrocie Tadeusz Witek, dodając – mieszkający tam ludzie bez pomocy nie są w stanie wrócić do normalnego życia. 
Oborniczanie dostarczyli lotynianom niezbędne materiały budowlane i narzędzia, a nawet chleb. W ciągu paru dni naprawili im cztery dachy, niemal nie przerywając pracy na odpoczynek.
– Mieszkańcy Lotynia musieli opuścić swoje domy. Mają pozrywane dachy i pozalewane piwnice. Stracili nierzadko całe mienie. Sami mimo szczerej chęci, nie są w stanie samodzielnie naprawić swoich domów, a jesień już przyszła – powiedział pan Tadeusz. Widział tam na miejscy nietknięte przez wichurę przedszkole, a obok niego dom, z którego pozostał jedynie fragment muru.
– Jeden z mieszkańców pokazał nam dokumenty. Dom miał ubezpieczony na 400 tysięcy, po wichurze go stracił, a ubezpieczyciel jest gotów wypłacić z tego tytułu zaledwie niecałe 80 tysięcy. Jak on ma za to odbudować dom? Pomocy rządowej nie widać, zostali im tylko tacy jak my – relacjonował Tadeusz Witek. On i jego koledzy uzyskali od obornickich przedsiębiorców wsparcie materiałowe warte ponad 30 tysięcy. Zawieźli potrzebującym 240 rolek wełny mineralnej, rękawice, łańcuchy i ropę do pił spalinowych. Zawieźli także chleb i drożdżówki. Ciężko pracowali, spali w świetlicy wiejskiej. Pan Zbyszek całymi dniami ostrzył im łańcuchy do pił, w wolnych chwilach czytał Ziemię Obornicką, której kilka egzemplarzy z zapowiedzią pomocy ochotnicy zawieźli do Lotynia.
Po powrocie większość z ochotników wróciła, by kontynuować zaczętą tam pracę. – Ta pomoc umożliwi im szybszy powrót do normalności – powiedział nam jeden z nich. Mieszkańcy dziękują wszystkim uśmiechem i życzliwością. Gdy oborniczanie wstali rano po ciężkim dniu pracy czekały już na nich ciepłe ciasto i suche skarpetki. – Tak niewiele i tak wiele – opowiedział nam pan Tadeusz.
Członkowie klubu Wiarus i motocykliści już zaplanowali przygotowanie i dostarczenie do Lotynia świątecznych paczek dla dzieci z poszkodowanych rodzin. – Do nich święty Mikołaj też musi dotrzeć – powiedział Tadeusz Witek, relacjonując wyjazd burmistrzowi Tomaszowi Szramie.

Podobne artykuły