Ostateczna dekomunizacja obornickich ulic

OBORNIKI. Dekomunizacje nazw obornickich ulic przeprowadziła rada miejska jeszcze w 1991 roku, usuwając też sowiecki pomnik ze skweru przy Piłsudskiego. Okazuje, że przegapiono wówczas kilka nazw, tak przynajmniej wynika z pisma wojewody wielkopolskiego, który wystąpił do urzędników obornickiego magistratu o uzasadnienie nazwy ulic: Kubiaka, Sowiaka, Jegera i Gniedzińskiego. O ile Kubiak ma czyste konto, bo nie współpracował ze służbami reżimu totalitarnego, ani nie należał do jego struktur, to z następnymi jest gorzej.
Sowiak i Jegera byli milicjantami. Fakt, że zginęli od niemieckich kul pod Lulinem może nie być wystarczającym argumentem do tego, by nadal patronowali obornickim ulicom. Szczepan Gniedziński, jako zdeklarowany socjalista też może podpaść komisji dekomunizacyjnej, choć komunizował na początku XX wieku.
Czekają już na wolne tabliczki ich potencjalni następcy. Są to znani oborniczanie – Benon i Stefan Galubowie, jest pierwszy prezes PCK oraz lekarz wojewódzki dr Ulatowski. Nie można też zapomnieć o niezrównanym kapelmistrzu Józefie Czypku, któremu śladu na obornickiej mapie kultury nie można zaprzeczyć.
W swoim piśmie wojewoda zapomniał o jeszcze jednej ulicy, 25 stycznia. Jest to bowiem data wkroczenia do Obornik wojsk radzieckich, co oznaczało kolejne zniewolenie.
Niektórzy chcieli sprytnie ominąć dekomunizacje tej ulicy, przypisując jej nazwę do innego wydarzenia. Na razie jednak bez rezultatów, bowiem 25 stycznia, oprócz wkroczenia do Obornik Armii Czerwonej, nie wydarzyło się zupełnie nic, co mogłoby być uzasadnieniem nazwy ulicy.
Zmiana nazw ulic często, choć nie w każdym przypadku, wymusza zmiany w dokumentach. Z tym bywają kłopoty. Rada miejska w Obornikach już wcześniej zmieniła ulicę komunistycznego generała Berlinga na gen. Majewskiego. Burmistrz Tomasz Szrama uznając, że to nie z winy mieszkańców następuje zmiana nazwy ulicy postanowił, iż gmina poniesie koszty wykonania fotografii.
Tu trzeba podkreślić, że koszt wymiany dowodu osobistego jest bezpłatny. – Zgodnie z przepisami także pisma i postępowania sądowe oraz administracyjne w sprawach dotyczących ujawnienia w księgach wieczystych oraz uwzględnienia w rejestrach, ewidencjach i dokumentach urzędowych zmiany nazwy dokonanej na podstawie ustawy dekomunizacyjnej są wolne od opłat – wyjaśnił sekretarz gminy Krzysztof Nowacki.
Nie każdy organ władzy chce się do owych przepisów dostosować, a przykładem może być fakt, iż mieszkańcy ulicy Berlinga chcąc wymienić prawo jazdy byli odsyłani do gminy z informacją, że to właśnie ona ma pokryć część związanych z tym kosztów. Zgodnie z prawem nie ma takiej możliwości.

Podobne artykuły