Dożynki w Osowie, wsi małej, ale serdecznej

Dożynki w Osowie, wsi małej, ale serdecznej

OSOWO STARE. Kaprysiła pogoda w minionym tygodniu, oj kaprysiła. Organizatorzy dożynek nie kryli swych obaw i jedynie Tomasz Szrama powtarzał ze spokojem: – Dobrzy ludzie zawsze mają dobrą pogodę – i faktycznie dobra była.
Ruszyły do Osowa Starego samochody i autobusy komunikacji miejskiej, by za plony podziękować i cieszyć się ich obfitością. Wśród gości byli parlamentarzyści: Krzysztof Paszyk i Jakub Rutnicki, a także oficjalna delegacja z zaprzyjaźnionego miasta w Gruzji. Przybył burmistrz Rogoźna oraz wiele innych i nie mniej dostojnych osób.
Osowo jest miejscem dość wyjątkowym. Pięknie położone pośród pól i łąk. Wieś uległa w XIX wieku podziałowi. Dawniejszą jej część, położoną 2 km na północny zachód od szosy Oborniki – Szamotuły przy drodze wiodącej z Popówka do Sycyna, zaczęto nazywać Starym Osowem. Drugą część sołectwa, leżącą bezpośrednio przy szosie Oborniki – Szamotuły (12 km od Obornik, a tylko 4 km od Szamotuł) nazwano Nowym Osowem. Z czasem Nowe Osowo rozbudowało się. W Osowie Starym jest dworek z cegły, o dwuspadowym dachu krytym dachówką. Zostało przy nim jeszcze sporo drzew, będących resztką starego i pięknego parku, który założył w latach 1935-1937 Leon Rosochowicz.
Pierwszą wzmianką źródłową o Osowie jest pochodzący z 1389 roku zapis w poznańskiej księdze grodzkiej, mówiący o sporze o młyn, toczonym między zwaśnionymi pretendentami. Dobra były znacznie rozproszone, jako ich dziedzice występowali Awdańce, Drogosławicze i Nałęcze. W początkach XVI wieku był tu młyn i karczma. Z dokumentów źródłowych wiadomo też, że w 1580 roku część Osowa należała do Krzysztofa i Bartłomieja Niemieczkowskich. Z przeprowadzonej w 1756 roku lustracji dóbr wynika, że dwór znajdował się w bardzo złej kondycji, kiepski był też stan stajni, stodoły i owczarni. W latach 1847-1864, gdy Osowo wchodziło w skład dóbr niemieczkowskich, a ich właścicielem był generał Filip Raczyński, przeprowadzono uwłaszczenie, a wieś podzielono na włościańskie Nowe Osowo i należące do Raczyńskich Stare Osowo. Według spisu z 1886 roku Osowo miało wówczas 119 mieszkańców i byli to głównie Polacy. W 1921 roku było tu 103 mieszkańców żyjących w pięciu budynkach mieszkalnych. W owym czasie dobra należały do Zygmunta Nałęcza-Raczyńskiego. W 1933 roku Stare Osowo zakupił Leon Rosochowicz z Obornik. Po powojennej parcelacji majątku w 1952 r. piętnastu udziałowców utworzyło Rolniczą Spółdzielnię Produkcyjną, która jednak upadła po pięciu latach. W 1962 r. grunty i budynki przejął zakład PGR w Urbaniu, należący do Kombinatu w Objezierzu.
Dziś sołectwo Osowo należy do najmniejszych w gminie, ma jednak bogatą rolniczą tradycję i prężnie rozwijające się dziś gospodarstwa. Wśród nich te prowadzone przez tegorocznych starostów dożynkowych. Tę zaszczytną funkcję podczas tegorocznego święta plonów objęli gospodarujący w Osowie: Justyna Mączyńska oraz Rafał Białek.
Pani Justyna prowadzi w Osowie Nowym wraz z mężem Grzegorzem gospodarstwo nastawione na hodowlę trzody chlewnej. Prowadzą ją w cyklu otwartym, sprzedając rocznie 1000-1200 szt. Ponadto państwo Mączyńscy uprawiają łącznie ok.100 hektarów ziemi. Pani Justyna, choć legitymuje się rolniczym wykształceniem przyznaje, iż o decyzji o oddaniu się pracy na roli zadecydował zbieg okoliczności. Z perspektywy lat oceniany dziś bardzo pozytywnie. Gospodarstwo stale się rozwija, dzięki zaangażowaniu i zaradności właścicieli powiększa swój areał i wzbogaca się o nowoczesny, wyspecjalizowany sprzęt. Pani Justyna to także lubiana sąsiadka i zaradna pani domu, mama piątki dzieci: Pauliny, Darii, Natalii, Marty i Mateusza. To właśnie syn Mateusz, dziś uczeń szkoły o profilu rolniczym, odziedziczył po rodzicach zamiłowanie do pracy na roli. Ciężkiej i wymagającej, lecz jak przyznaje starościna – dającej ogromną satysfakcję.
Rafał Białek jest właścicielem, pracownikiem, menadżerem i biznesmenem, czyli nowoczesnym rolnikiem. Wciąż pełen młodzieńczego entuzjazmu, ambicji i pasji, a jednocześnie posiadający wyższe wykształcenie rolnicze i spore doświadczenie w branży. Jego dom z rolnictwem związany jest od kilku pokoleń, on sam ogromną wagę przykłada do kontynuacji wciąż żywych rodzinnych tradycji. Pan Rafał gospodarstwo prowadzi w Osowie Starym. Na 145 hektarach uprawia zboża, rzepak i kukurydzę. Podstawowym profilem jego działalności jest jednak hodowla. Zajmuje się odchowem prosiąt, odstawiając 30 tys. szt. rocznie. Posiada również 30 szt. bydła opasowego. Gospodarstwo szczyci się wyspecjalizowanym i nowoczesnym sprzętem rolniczym, który ułatwia pracę na roli. Pan Rafał z sukcesem pozyskuje też środki unijne. Jego warchlakarnię wyposażono w najnowocześniejsze rozwiązania techniczne. Nie spoczywa jednak na laurach, planuje wykup dzierżawionych powierzchni i dalsze modernizacje. Na co dzień  to oddany i kochający mąż Agaty i dobry ojciec rocznego Janka.  Marzeniem pana Rafała jest powiększenie rodziny, wierzy też, że jego syn w przyszłości podzieli pasję rodziców, miłość i szacunek do ziemi i jej darów. O swojej pracy mówi z zaangażowaniem, pasją i uśmiechem, chwaląc się, że jeden z jego byczków ma na koncie karierę medialną i laur najsympatyczniejszego zwierzaka lokalnego tygodnika.
Gospodarzem można też nazwać burmistrza, który dokłada wszelkich starań, by podobornicka wieś rozwijała się miarowo i prężnie.
Powitawszy gości dożynkowych osobiście uściskiem ręki powiedział: Święto Plonów jest ukoronowaniem całorocznej pracy na roli. Ciężkiej, wymagającej ogromnego poświęcenia, wytrwałości i oddania, ale i niosącej ogromną satysfakcję. Rolnictwo, choć będące jedną z najważniejszych dziedzin gospodarki, w dalszym ciągu bardzo mocno uzależnione jest od warunków pogodowych. Nie wystarczą starania rolnika, jego wiedza, doświadczenie i nowoczesne maszyny. Nawet najnowsze, skomputeryzowane urządzenia stają się bezradne wobec ulewnych deszczy, a technologia blednie w obliczu potęgi przyrody. Całoroczny trud zniweczyć może wszechmoc natury. Tegoroczne zbiory owiane były szczególną trwogą. Potężne rejony naszego kraju dotknęły niszczycielskie nawałnice, które tak wielu rodzinom odebrały wszystko co cenne. Tak wielu rolników nie świętuje w tym roku dożynek. Dlatego też ten chleb, symbol dostatku i sytości ma dziś dla nas wymiar szczególny.
Tomasz Szrama odwołał się do myśli pisarza i myśliciela Antoine de Saint Exupery, który twierdził iż – „Nauczyliśmy się widzieć w chlebie czynnik ludzkiej wspólnoty, gdyż spożywamy go wspólnie z innymi. Nauczyliśmy się widzieć w nim symbol wielkości pracy, gdyż zdobywa się go w pocie czoła. Nauczyliśmy się widzieć w chlebie najgłębszy wyraz miłosierdzia, gdyż chleb rozdaje się w czasach głodu. Smak chleba, którym się dzielimy wspólnie, nie ma sobie równego”.
Zapraszając do uczestnictwa w obrzędzie i zabawie burmistrz zachęcał: Radujmy się zbiorami, dziękujmy Bogu i rolnikom i dzielmy się chlebem z tymi, którzy tego najbardziej potrzebują.
Dożynki od dawien dawna są okazją do dziękczynienia za pomyślne zbiory, do radości, zabawy po ciężkiej pracy. Wiąże się z nimi szereg przepięknych, wymownych obyczajów, jak wicie wieńców dożynkowych. Zwyczaj ten zachował się do dzisiaj, nie tracąc nic na swej aktualności. Przygotowane wieńce z każdym rokiem zachwycają pomysłowością, precyzją wykonania, stanowiąc najprawdziwsze dzieła sztuki ludowej. Toteż nie zabrakło wieńców symbolizujących zbiory i dziękczynienie za ich obfitość. Interesujący substytut wieńca dożynkowego zaprezentowało Kowanówko, w którym rolników nie ma, są jednak ogródki, więc sołtys Karina Wojdanowicz przybyła z koszem owoców i warzyw pięknie przystrojonych kwieciem.
Zwieńczeniem części oficjalnej było dzielenie się chlebem z tegorocznej mąki, który Tomasz Szrama ucałował z pełnym szacunkiem i obiecał dzielić go sprawiedliwie.
Najbarwniejszym akcentem dożynkowym był obrzęd żniwny. Wyreżyserowany i opracowany kunsztownie przez niezrównaną w tym dziele Alinę Reich, ze słowem wiązanym Krystyny Eichler, w wykonaniu zespołów regionalnych z Objezierza, „Maniewiaków” i „Rożnowian” wspieranych przez zespół młodzieżowy z Rożnowa przygotowanyprzez Karolinę Kos. Pokaz bardzo się podobał, więc gromkich braw nie brakowało.
Przybyli goście, a szczególnie działacze z Lokalnej Grupy Działania Kraina Trzech Rzek, dostrzegli to jak wieś się pięknie przygotowała na dożynki. Najładniej przystrojone obejścia uhonorowano nagrodami i wyróżnieniami. Te ostatnie otrzymali państwo: Ignasiak, Napierała, Koralewscy, Lulek oraz Kolat. Obejście Renaty Trzeciak zdobyło III nagrodę, II Henryka Kaczmarek, a miejsce I zdobył dom znajdujący się pod adresem Osowo 1 należący do Renaty Banidurskiej. Komisja oceniająca miała wiele pracy, bo podobnie pięknie ustrojonych było wiele, choć posesja pani Renaty wyróżniała się wśród wszystkich rozmachem, pomysłowością, kompozycją i oryginalnością użytych narzędzi i przedmiotów. Renata Bandurska przyznała, że to zasługa jej taty, który był – cytujemy – gymelarzem i niczego nie wyrzucał, bo mogło się przydać. To, że tata miał rację, potwierdziła komisja LGD, bo wiele dawnych przedmiotów dzięki niemu ocalało.
Na scenie pojawiali się kolejni artyści, by bawić, wzruszać i prezentować. Zagrała Obornicka Orkiestra Dęta, zatańczyły marzoretki a wśród nich także dożynkowa Julka, obornicka maskotka.
Punkty gastronomiczne dbały o żołądki przybyłych gości, uczennice gastronomii z Objezierza częstowały i przygotowywały przeróżne smakołyki, a dyrektor Roman Ostrowski nie krył dumy z ich sprawności. Wokół były pokazy i stragany, począwszy od Wielkopolskiej Izby Rolniczej, poprzez Muzeum Młynarstwa, sycyńskich hodowców traw, po wystawcę krajowych ciągników.
Zadbano też o najmłodszych, na których czekały dmuchane zamki, kucyki i przejażdżki bryczką oraz zabytkowymi ciągnikami.
Trud włożony w przygotowanie dożynek setnie się opłacił. Wszyscy dobrze się bawili, a o to przecież w minioną sobotę chodziło.

Podobne artykuły