Wpadł, bo utknął

BĄBLIN. Od pewnego czasu było wiadomym, że przedsiębiorca odbierający nieczystości beczkowozem asenizacyjnym nie wozi ich do oczyszczalni ścieków, lecz pozbywa się ich na polach w okolicach Bąblina. Informowali o tym mieszkańcy wsi, lecz ilekroć ktoś zadzwonił do straży miejskiej cwany szmbiarz zdołał już odjechać.
W ubiegłym tygodniu było podobnie. Jeden z mieszkańców wsi poczuł potworny smród i zadzwonił do straży. Patrol był niedaleko, więc strażnicy ruszyli w kierunku Bąblina. Nie musieli się spieszyć, bo beczkowóz pozostał na polu w ogromnej kałuży nieczystości. Okazało się, że utknął i to na dobre, w rozmokłej ziemi.
Dowiedzenie mu czynu zabronionego i nałożenie stosownej kary było już tylko czystą formalnością.

Podobne artykuły