Co jest nie tak ze szpitalem?

Co jest nie tak ze szpitalem?

OBORNIKI. Poruszenie w magistracie wzbudziła historia jednego z pracowników, który nagle zasłabł w pracy. Trafił do obornickiego szpitala, tam go obejrzano i stwierdzono, że nie wiadomo dlaczego zemdlał, więc trzeba by go przebadać, ale się nie przebada, bo… nie ma w szpitalu miejsc.
– Jak to nie ma miejsc, skoro część szpitala stoi pusta, a w pokojach jest wiele pustych łóżek – pytają urzędnicy. – Nasza gmina włożyła w ten szpital potężne miliony, by na końcu dowiedzieć się, że dla oborniczan miejsc w szpitalu nie ma – usłyszeliśmy od jednego z urzędników.
Pewien radny miał nawet pomysł – by pustą część szpitala wynająć Ukraińcom, to zwróci się choć część wpompowanych tak niefrasobliwie w pustą dziś powierzchnię szpitala.
Podczas ostatnie sesji rady miejskiej pytano wicestarostę o piętro wyremontowane za ciężkie pieniądze, przeznaczone na długoterminowy pobyt, a dziś zamknięte na trzy spusty.
Andrzej Okpisz potwierdził: Szpital kontaktu nie ma, ale będę się starał, by go lecznica otrzymała. Słowa te nie zrobiły jednak większego wrażenia na radnych, którzy być może, nie uwierzyli w moc sprawczą wiceszefa partii rządzącej i wicestarosty powiatu obornickiego.

Podobne artykuły