Spokój czy impreza, koncert nie dla wszystkich

OBORNIKI. Oborniki stały się na jedną noc stolicą muzyki klubowej, a to za sprawą Revolution Club Festival, który zorganizowano w parku OOK. Na scenie wystąpiła plejada gwiazd różnej wielkości i jasności. Didżeje znani z areny międzynarodowej, jak i lokalni zagrzewali do zabawy, więc bawiono się świetnie. Była zabawa, wiele się działo i do dzisiaj słychać lawinę pochwał imprezy, na jaką czekano w Obornikach długo. Obok tych pochwał pojawiły się głosy o hałasie słyszanym aż w Rożnowie i Kowanówku, który niepokoił, czasem denerwował, a pewna mieszkanka ulicy Poznańskiej skarżyła się policji, że głośna muzyka utrudnia jej sen.
Napisała w tej sprawie do naszej redakcji, burmistrza i urzędników oraz paru radnych również niezawodna czytelniczka Ziemi Obornickiej i nasza respondentka pani Ewa. W jej ocenie koncerty były: Nocą Terroru. Nie można było oglądać telewizji ani spać, bo ziemia się trzęsła i słychać było darcie się zapowiadających i w żaden sposób nie można to nazwać ani mową ani krzykiem, to były odgłosy dzikich zwierząt. Wedle jej informacji – wiele osób całą noc dzwoniło na policję, ale policja grzecznie, chociaż również już zniecierpliwiona tłumaczyła, że winien jest za to organizator i burmistrz. Sama policja mówiła w rozmowach o morzu przelewającej się tam wódki, piwa i innych napojów. Można było zaobserwować wiele nieprzyzwoitych scen, bo prawie każdy miał w sobie dużo podejrzanej energii .
Policja tego nie potwierdza, a burmistrz Tomasz Szrama wyjaśnił: Mamy w Obornikach dwa koncerty w roku. Nie możemy ograniczyć ludziom kochającym żywą muzykę tych koncertów. Organizowane są w odległym parku, tłumiącym hałas. Myślę, że dramatu nie ma.
Na słowa pani Ewy – „Burmistrz kolejny raz wydał zezwolenie na takie zdziczenie i zakłócanie nocnego miru” – zareagował sekretarz gminy Krzysztof Nowacki: Burmistrz nie wydaje każdorazowych pozwoleń na imprezy w ośrodku kultury. Ten teren jest przystosowany do tego rodzaju imprez, za które odpowiadają organizatorzy i dyrektor obiektu. Prywatnie sądzę, że każdy ma prawo spać i każdy ma prawo się bawić. Obie strony muszą iść na kompromis.
Tymczasem organizatorzy festiwalu zapowiadają: Już nie możemy się doczekać, kiedy znów was spotkamy i napiszemy kolejny rozdział naszej pięknej przygody. W przyszłym roku będzie się działo jeszcze więcej, obiecujemy.

Podobne artykuły