Gminne dożynki w przepięknej oprawie

Gminne dożynki w przepięknej oprawie

TŁUKAWY. Tegoroczne dożynki gminne odbyły się w Tłukawach, a w zasadzie odbywają, bo gdy zamykamy ten numer wszyscy nadal doskonale się bawią.
W niedzielne południe msza dziękczynna za dary rozpoczęła tradycyjne dożynki. Korowód ruszył przez wieś, a wieś byłą odświętna. Przybrano kwiatami, liśćmi i kłosami płoty oraz drzewa. Tłukawy i tak piękne schludnymi obejściami i ukwieconymi ogrodami stały się jeszcze piękniejsze. Zjechało się gości co niemiara i choć teren, na którym odbywały się dożynki jest bardzo rozległy, czasami wydawało się tłoczno. Organizatorzy zadbali o każdy szczegół.
Były dmuchane zamki i animacje dla dzieci. Nie zabrakło poczęstunku i słodkości wszelakich. Zgromadzeni w namiotach, pod daszkami i pod gołym niebem obserwowali obrzęd żniwny, pełen mądrości ludowych, przyśpiewek, żarcików a do tego barwny, muzyczny i śpiewny.
Prym wiedli tegoroczni starostowie. Tłukawianka Joanna Kordylańska, gospodarująca wraz z mężem na 70 hektarach, hoduje bydło opasowe, mleczne oraz trzodę chlewną. Mimo ciężkiej pracy w gospodarstwie ma zawsze czas nie tylko dla 11-letniego synka Kacpra, ale i na aktywność w swojej wsi. Sołtys Leszek Malmur zaproponował ją na starościnę dożynek właśnie dlatego, że jak zapewnia: Jest ona całym sercem zaangażowana w życie wsi, w której rozwój i wygląd wkłada bardzo dużo pracy. To osoba, na którą zawsze możemy liczyć.
Starostą był Maciej Połok z Dąbrówki Ludomskiej, gospodarujący na 230 hektarach, z których zbiera zboża, kukurydzę i rzepak. – Pan Maciej to przykład dobrego rolnika i takiegoż obywatela – powiedziała o nim wójt Renata Gembiak-Binkiewicz.
Staroście towarzyszyła małżonka Katarzyna, mają dwoje dzieci, z czego młodszy Maksymilian ma zaledwie siedem miesięcy. Gdy ustały pokazy obrzędowe i przebrzmiały słowa przemówień, wszyscy ruszyli spróbować dań i napić się czegoś. Wśród gości szczególnych byli sąsiedzi z innych gmin, sołtysi czy osoby tak wyjątkowe jak Irena Krawczak, 93-letnia mieszkanka Tłukaw, zawsze w doskonałym humorze, pełna werwy i chęci do działania.
Scenę objęła we władanie młodzież z Gminnego Ośrodka Kultury, a trzeba przyznać, że wyrosło wśród nich tyle samorodnych talentów, podlewanych pieczołowicie przez głównego ogrodnika, dyrektora Lecha Farona, że wystarczyłoby na niejeden koncert. Na niebie zbierały się chmury, chcąc najwyraźniej przeszkodzić w zabawie. Nie udało im się to jednak i aura musiała ostatecznie uznać wyższość dożynek.
Te symbolizowało 15 wieńców stojących przed sceną. Miały przeróżne kształty i jedną cechę wspólną, wszystkie były okazałe i piękne. Dąbrówka Ludomska miała wieniec w kształcie tablic mojżeszowych, Wiardunki w kształcie dzwonu, Ryczywół kosza z darami natury, a Skrzetusz w kształcie kapliczki i ten właśnie wieniec jury sołtysów okrzyknęły najpiękniejszym. II miejsce zdobył wieniec z Lipy, a III ex aequo wieńce z Łopiszewa i Tłukaw. Zwycięskie wsie wyróżniono bonami towarowymi, a na scenę powróciła muzyka.
Królowały rytmy disco, zagrał szamotulski Jurad, potem sceną i sercami widowni zawładnął Bartek Tecław, a na koniec do tańca zagrał połajewski zespół Protestor. Bawiono się długo i dobrze.

Podobne artykuły