Przebudowa z emocjami

Przebudowa z emocjami

GORZEWO. Tydzień temu relacjonowaliśmy burzliwe zebranie w sprawie przebudowy drogi Gorzewo-Ludomy. Sprawa ta bulwersuje i nadal rozgrzewa nie tylko mieszkańców obu wsi, ale i wielu ryczywolan.
Dotarł do naszej redakcji rolnik, któremu przez nieuwagę nie zaprojektowano zjazdu z drogi na jego grunty. – Do kogo mam się z tym zwrócić, bo odsyłają mnie od jednego do drugiego? My odesłaliśmy go do nadzorującego, zdawać by się mogło, inwestycję dyrektora Jerana. Niestety niepotrzebnie, bo mimo sytuacji kryzysowej dyrektor dostał urlop i wyjechał.
Inny mieszkaniec Gorzewa zaproponował byśmy zbadali podsypkę pobocza drogi, bo on w niej nie znalazł cementu. Redakcja nie zajmuje się takimi badaniami, ale czego się nie robi dla naszych czytelników. Pojechaliśmy i na wysokości zjazdu do Łaszczewca pobraliśmy parę garści posypki. Wyglądała jak piasek. Polana woda po parunastu godzinach powinna się chociażby zbrylić i nieco stwardnieć. Niestety, nadal był to czysty piasek.
Nasze badania to tylko zabawa, ale kierownik budowy Jarosław Kuśnierz wyjaśnił podczas wspomnianego wyżej spotkania: Ja na mój koszt sprawdzę betoniarnię, by sprawdzili nośność betonu, skoro wizualnie jakoś jest dla mnie podejrzany. Miało być szare jak cement, a wyszło żółte jak piasek. Nie wierzę, że podwykonawca nas oszukuje, skoro wie o zamieszaniu. Ja się na tym nie znam, ale też mi się nie podoba, może sypią jakieś popioły.
Zawartość piasku w piasku nie jest jeszcze zbadana, natomiast odbyło się badanie samej drogi, a dokładnie jej nośności. Dziwić mogło jedynie, że nie zainteresował się nim żaden przedstawiciel powiatu, a partnera z gminy Ryczywół zwyczajnie pominięto, nie powiadamiając go o badaniu.
Na szczęście nic na tej drodze się nie ukryje, odezwały się telefony i urzędnik z gminy przyjechał zanim badający się rozpędzili. – I bardzo dobrze się stało – usłyszeliśmy w murach ryczywolskiego magistratu – bo badano środek drogi, który jest najnośniejszy a nie pobocza, które załamują się i osiadają pierwsze. Wynik nadejdzie po jakimś czasie, a prace trwają. Ich jakość niezbyt pochlebnie ocenił też przedstawiciel firmy Colas, zwycięzcy przetargu.
Tymczasem telefony dzwonią nadal. Mieszkańcy Gorzewa się skarżą. – Zawalili nam na Gorzewo 20 cały rów gałęziami, woda zalewa, dreny ruszyło po deszczach, jak nie wyciągną gałęzi, to je wyrzucimy im na środek drogi – ostrzegali drogowców.
Kierownik tłumaczył się: Gałęzie miał zabrał rejon z Rogoźna, termin minął i nic. Ludzie wychodzili i zabierali gałęzie, bo nikt tego nie zrobił.
Inna skarga brzmiała – Zajmują całą drogę i my musimy jechać po rowach. Zostawili na czterech metrach dziurę, mało że nikt nie wpadł.
Gdy poprosiliśmy o komentarz wójt Renatę Gembiak-Binkiewicz, ta zastanawiała się nad tym – kto w powiecie nadzoruje inwestycje? Na budowie dzieją się dziwne rzeczy, wykonawca robi co chce i nikt na ma nad tym pieczy. My słyszymy o tym, że nie można usunąć korzeni wyciętych drzew, bo uszkodzimy światłowód, a w harmonogramie prac przedstawionym przez firmę Colas w ogóle żadnego światłowodu nie ma. Wykonawca prac chce frezować korzenie drzew, a w harmonogramie jest karczowanie korzeni i zasypywanie dołów. Pod takim działaniem, się nie podpiszę. Władze powiatu są daleko, ja jestem blisko i to do mnie mieszkańcy gminy będą w przyszłości wnosić pretensje.
Ciekawym komentarzem opatrzył sprawę radny i były burmistrz Bogusław Janus: Mam wrażenie, że powiatowy inspektor nadzoru pracuje dla wykonawcy prac i dlatego jest co jest.
Na dzisiaj jest impas, a przewodniczący rady gminy Ryczywół Michał Bogacz podtrzymuje wcześniejszą decyzję: Jeśli nie zostaną usunięte wszystkie mankamenty wstrzymamy, a może i wycofamy nasze wsparcie finansowe w tę drogę.

Podobne artykuły