Policja godzinami szukała golasa

OBORNIKI. Pewien oborniczanin, szukając w minioną niedzielę ochłody pojechał rowerem na kąpielisko Żwirki. Spotkał tam miłe towarzystwo, trafiło się coś do wypicia, zabawił się tak „dobrze”, że na koniec wrócił do domu pieszo, boso i… goło.
Następnego dnia ratownicy dostrzegli na plaży rower i kompletne ubranie męskie, na dodatek łącznie z elementem bielizny. Rozejrzeli się po wodnej toni i zdecydowali, że z żywiołem nie ma żartów, więc zawiadomili policję. Ci przybyli na Żwirki i wspierani przez strażaków szukali właściciela roweru i gaci. Jedna grupa przeczesała brzeg stawu, a druga z pomocą łodzi przeszukiwała wodę.
Wtedy to jeden z pracowników kąpieliska skojarzył to z libacją dzień wcześniej i opowiedział o tym poszukującym. Okazało się, że zna część towarzystwa i co najważniejsze również tego od roweru i ubrań. Jednocześnie policjanci przeszukując odzież przy rowerze natknęli się na dowód osobisty zaginionego. Teraz wszystko poszło już jak z płatka. Funkcjonariusze udali się pod wskazany im adres i co prawda golasa nie zastali, ale rodzina potwierdziła, że wrócił on w domowe pielesze całkiem zdrowy, choć goły i na dodatek w doskonałym humorze. Pospał nieco i udał się (ubrany) do pracy, o rowerze nikomu nie wspominając. Pokazany im jednoślad rozpoznali tak samo jak ubrania krewniaka.
Cała sprawa skończyła się bez dramatu, choć kilkunastu strażaków i policjantów poszukiwało przez kilka godzin mężczyzny, który zachował się tak nieodpowiedzialnie. Opiekun kąpieliska Żwirki przypomina o konieczności stosowania się do regulaminu, a ten wyraźnie zakazuje zakrapianych libacji na terenie obiektu.

Podobne artykuły