Rada kontra sołtys

BOGDANOWO. Gdy 20 lutego 2015 roku Gracjan Barnaś został wybrany sołtysem Bogdanowa, był najmłodszym sołtysem w gminie i jednym z najmłodszych w kraju. Wiele osób zastanawiało się nad tym, czy podoła. Szybko okazało się, że ten młody, energiczny człowiek ma ogromny potencjał i potrafi wsłuchać się w potrzeby mieszkańców. Bogdanowo jest wsią wyjątkową. Rozrasta się w szybkim tempie, a przybyli do wsi mieszkańcy nie integrują się z sąsiadami i tym samym nie zwracają się z niczym do sołtysa.
Gdy Gracjan Barnaś objął sołectwo, miało ono wiele potrzeb. Udało się wiele z nich załatwić. Jedną z trudniejszych była sygnalizacja świetlna na drodze krajowej. Tu sołtys znalazł jednak sojuszników i uzyskał obietnicę załatwienia i tej sprawy. Długo by wymieniać wszystkie inicjatywy pana Gracjana i to nie tylko dla wsi, ale i tak powszechnie potrzebne jak akcje krwiodawstwa.
Niejednokrotnie działał sam, nie mając żadnego oparcia w radzie sołeckiej i nie ma co tu drzeć szat, bo taki układ jest w zdecydowanej większości sołectw. Także rada sołecka nie chwali swego sołtysa, a jej członkowie zastanawiają się nawet nad jego usunięciem.
Anna Alzo, Stefan Stepka, Krzysztof Dymek, Stanisław Szwed, Bogdan Woźniak i Hubert Naparty wystąpili do burmistrza z listem, prosząc go o szybkie zwołanie w trybie nadzwyczajnym zebrania, podczas którego mogą rozstrzygnąć się losy sołtysa.
Członkowie rady sołeckiej nie kryją swoich zastrzeżeń. W ich opinii wynikają one z rozmów z mieszkańcami. Wśród zarzutów rada podaje m.in. brak organizacji zebrań wiejskich, słaba komunikacja z mieszkańcami, zaniedbywanie spraw organizacyjnych wsi.
Burmistrz jeszcze nie podjął decyzji. Prócz skargi ze strony rady usłyszał też wiele pochwał pod adresem Gracjana Barnasia. Jedno jest pewne (parafrazując znane powiedzonko), że jeszcze się taki sołtys nie urodził, który by wszystkim dogodził.

Podobne artykuły