Problem kotów i co dalej?

LUDOMY. O ludomskiej hodowli kotów pisaliśmy już na naszych łamach, choć ilość kociaków wówczas jeszcze mieściła się w wyobraźni. Teraz przekroczyła wszelkie wyobrażenie, ich dobrostanem oraz komfortem sąsiadów hodowli zajęły się odpowiednie służby.
Władze gminy Ryczywół wraz z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami w Obornikach pierwszego sierpnia zwołały spotkanie, w którym uczestniczyli także przedstawiciele Fundacji Ochrony Zwierząt ANIMAL SECURITY, TOZ, policjanci z rewiru dzielnicowych oraz oczywiście Patryk, młody hodowca kotów, mieszkaniec wsi Ludomy, który przybył na spotkanie wraz z mamą.
Starano się w ramach ogłoszonej przez gminę akcji adopcyjnej kotów problem jakoś rozwiązać.
Wójt Renata Gembiak – Binkiewicz przedstawiła obecną sytuację na posesji w Ludomach, a przedstawicielka fundacji wyjaśniła zebranym pojęcie „kotów wolnożyjących”, którymi w razie potrzeby zobowiązana jest zająć się gmina. Tak duża ilość kotów, a różne źródła szacowały ja nawet na ponad setkę, powoduje nierzadko brak należytych starań ze strony opiekuna, który nie radzi sobie z ich właściwym utrzymaniem. To powoduje skargi ze strony sąsiadów.
W tej konkretnej sytuacji 35 kotek i kotów została zabrana przez Fundację. Zgłaszają się też osoby, które są chętne adoptować koty. Jedna z kotek trafi na służbę do urzędu gminy, gdzie znajdzie bezpieczny nocleg (poza murami magistratu, by nie uruchamiała alarmu) oraz pełną michę.
Koty po zbadaniu przez weterynarzy będą sukcesywnie oddawane do adopcji. Przypomniano również przepisy ustawy o ochronie zwierząt, z których wynika, że każdy właściciel odpowiada za zwierzęta i ich potomstwo. – Mamy tak dużą populację kotów, że sterylizacja, kastracja i usypianie ślepych miotów są zabiegami jak najbardziej wskazanymi – usłyszeliśmy od jednej z uczestniczek spotkania.
Zdecydowano wspólnie o przeprowadzeniu szerokiej akcji uświadamiającej m.in. o obowiązkach właścicieli zwierząt, o bezpiecznych zabiegach sterylizacji, kastracji i usypiania ślepych miotów.
Przetrzymywane na niewielkiej przestrzeni koty mogły przenosić choroby. Twórca nielegalnego schroniska, przez pewien czas korzystał z pomocy Obornickiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które dokarmiało i sterylizowało znajdy.
Po sygnałach sąsiadów, którzy alarmowali, że na posesji przebywa zbyt dużo zwierząt i są one w złej kondycji, do interwencji przystąpił urząd gminy Ryczywół. – Nie można było zostawić tego młodego człowieka z problemem samego, bo pomimo że on częściowo uważał, że jest opiekunem, czy nawet właścicielem stada, nie podołałby takiemu wyzwaniu. Dlatego w trosce o mieszkańców musiała w to wkroczyć gmina – powiedziała Renata Gembiak-Binkiewicz.
Przedstawiciele Fundacji zobowiązali się do uczestnictwa w zebraniach wiejskich, aby dotrzeć z informacjami do jak najliczniejszej grupy mieszkańców naszej gminy. Agnieszka Fornalkiewicz z Fundacji Animal Security powiedziała o Patryku: – On cały czas żyje w przekonaniu, że zwierzęta są jego, ale zdecydował się z nami współpracować. Mam nadzieję, że nawet wszystkie te zwierzęta odda nam, chociaż widać, że nie do końca jest z tego zadowolony. 
W najbliższym czasie urzędnicy gminni przekażą ulotkę informacyjną przygotowaną dla wszystkich mieszkańców Ludom oraz rozwieszą plakaty z odpowiednimi  informacjami, by rzecz się nie powtórzyła.
Matka 18-latka,choć wiedziała, że syn pomaga bezdomnym zwierzętom, nie była świadoma, że jest ich w tym miejscu aż tyle. – Wydaje mi się, że po tej rozmowie, która miała miejsce w gminie zdał sobie sprawę z powagi sytuacji, choć nie mogę stwierdzić tego w stu procentach. Może być tak, że to się odwróci w tym samym kierunku, ale jeśli podjął współpracę z organizacją myślę, że tego nie zrobi – powiedziała matka 18-letniego Patryka.
Nastolatek, który na początku nie chciał oddać zwierząt, ostatecznie zmienił decyzję i nie utrudniał wolontariuszom prowadzenia akcji ratunkowej.
Koty z Ludom znikają. Nie kończy to niepokoju.
Udało nam się właśnie dowiedzieć, że Patryk zaczął masowo gromadzić… akwaria.

Podobne artykuły