Demonstracje przeciwko reformie pod obornickim sądem

Demonstracje przeciwko reformie pod obornickim sądem

OBORNIKI. Gdy w kraju obywają się manifestacje zwoływane przez przeciwników reformy sądownictwa, podobnie było też w Obornikach.
Pierwsza grupa pojawiła się przed budynkiem sądu przy ulicy Piłsudskiego w czwartek. Było to spotkanie bardzo spontaniczne, zwołane poprzez media społecznościowe. Przybyło na nie około 20 osób.
W miniona sobotę pod sądem demonstrowało około 80 osób. Wśród zebranych pojawił się poseł na sejm Krzysztof Paszyk z PSL, członkini zarządu powiatu z PO Zofia Kotecka, wiceprzewodniczący rady miejskiej Henryk Brodniewicz (PO) i wielu innych w różnym wieku. Jednoczyła ich jedna sprawa, dotycząca reformy sądów, którą przeprowadza rząd PiS, a na którą nie chcą się zgodzić.
Tu warto przypomnieć, że kilka lat temu, gdy rządziła Platforma Obywatelska, minister sprawiedliwości zlikwidował w Obornikach sąd. Wówczas także stanęła przed sądem pikieta i był wśród zebranych również Krzysztof Paszyk. Sąd do Obornik powrócił, co wzięto za dobry omen.
W ubiegła sobotę radny Marek Lemański przemówił do zebranych, rysując jako historyk dzieje konstytucji oraz szkicując jej obecną kondycję. Krzysztof Paszyk, poseł zasiadający w parlamentarnej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka nazwał jej posiedzenie – wrogim wobec narodu i demokracji a bandyckim organizacyjne. Mówił o działaniach, które należy podjąć i zagrożeniach, jakie widzi. Zapadał zmierzch, w dłoniach zebranych płonęły znicze lub świeciły się telefony.
Ulicą Piłsudskiego co chwile przejeżdżały policyjne radiowozy, ale nikt zebranych nie niepokoił. Kilka osób dbało o porządek spotkania, by nikt nie wychodził na jezdnię i nie robił nic takiego, co mogłoby sprowokować interwencję służb.
Wznoszono okrzyki veto, trzy razy veto. Gdy ktoś stwierdził, że cała nadzieja w prezydencje, który tak niedawno gościł w Obornikach, wszyscy zebrani ryknęli śmiechem. Wołano żartobliwie – Nie bądź Adrianem, stan się Andrzejem.
Henryk Brodniewicz zaproponował dla podniesienia powagi manifestacji pięć minut ciszy. Gdy czas minął wszyscy zaśpiewali hymn polski. Zapadł zmierzch. Było podniośle, wręcz wzruszająco. Mała dziewczynka, uczennica może maksimum drugiej klasy zapytała, czy może rozłożyć przyniesiony ze sobą plakacik. Napisała na nim „chcemy wolności”.
Niedzielny protest przeciwko reformom sądownictwa zgromadził bodaj więcej osób niż przybyło ich w sobotę. Około dwie setki oborniczan przybyłych z miasta i gminy, ale nie tylko oborniczan. Tym razem zebrano się na szerszym chodniku na przeciw sądu. Ktoś przyniósł mikrofon i głośnik, przybyło flag, każdy miał znicz lub latarkę.Można było dotrzeć wśród zebranych radnego powiatu z Rogoźna Krzysztofa Ostrowskiego z rodziną. Radny Andrzej Gintrowicz odczytał kilka fragmentów Konstytucji.
Policyjny radiowóz dyskretnie skrył się za płotami sądu ale nie na długo , bo szybko odjechał, gdy było pewne, że demonstracja jest pokojowa i całkiem spokojna, by nie użyć słowa „życzliwa”.
Nie wykrzykiwano haseł, nie było głośnych sloganów. Wśród zgromadzonych pojawiło się kilkunastu nauczycieli, emerytowany obornicki generał pożarnictwa, dyrektor szpitala, samorządowcy z partii opozycyjnych wobec rządu i nieco młodzieży. Przechodzące ulica osoby pozdrawiały stojących, przyłączały się lub przechodziły mimo zerkając z zaciekawianiem bez żadnego komentarza.
Miał też miejsce incydent. Zza drzwi bramy budynku przed którym się zebrano, nagle rozległ się głośny okrzyk mężczyzny – wy komuniści!
Zebrani znowu wzmocnili powagę zgromadzenia pięcioma minutami ciszy i zadumy. Potem umówiwszy się na poniedziałek, także na 21:00 na placyku przed dawnym bankiem handlowym, ruszyli przed budynek sądu, by ustawić tam znicze a część z nich w napis 3x veto.

Podobne artykuły