Niekończący się problem odpadów

Niekończący się problem odpadów

GMINA OBORNIKI. Tydzień temu pisaliśmy o stercie śmieci i resztek poremontowych podrzucanych do śmietników przy ulicy Miękusa i Łazarewicza. Jak się szybko okazało takich miejsc jest w gminie wiele. W lesie na terenie wsi Żerniki ktoś wykorzystał dół, by zasypać go odpadami poremontowymi i wszelkiej maści odpadami. Stałym niemal śmietniskiem jest mało uczęszczana droga łącząca Maniewo z Ocieszynem.
Ilekroć wywożone są stamtąd śmieci, zaraz trafiają tam nowe. Inne śmietnisko pojawiło się w przydrożnym rowie w Bąblinie.
Skąd biorą się te śmieci i dlaczego trafiają do dołów, lasów i rowów zamiast do przydomowych pojemników. Część z nich to nadmiary z posesji wynajmowanych Ukraińcom. Bywa, że w domku, w którym zadeklarowano dwie mieszkające osoby, wynajęto lokale kilku a nawet kilkunastu przybyszom ze wschodu i już trzeba gdzieś pozbyć się dodatkowych śmieci. Inny przykładem jest to, o czym już pisaliśmy nie raz. Brak w Obornikach miejsca zbiórki odpadów poremontowych. Jeden z mieszkańców gminy skarżył nam się, że gdy wysłał do obornickiego punktu selektywnego zbierania odpadów komunalnych (pszok) wynajętym po remoncie pojazdem resztki styropianu, płyt gipsowych i glazury, wszystko wróciło do niego z powrotem, bo mu tych odpadów nie przyjęto. – Gdybym miał inny charakter, pozbyłbym się tego w jakimś cichym miejscu, a tak to mam te śmieci koło domu i zastanawiam się co z nimi zrobić.
Może jednak opłaca się gminie stworzyć takie miejsce odbioru, w które można by zwozić wszystko to, co trafia dzisiaj na łąki i do lasów. Z doświadczenia straży miejskiej wynika, że odpady poremontowe są bardzo trudne do identyfikacji, więc i tak gmina musi je zbierać z różnych miejsc i wywozić na właściwe składowisko na swój rachunek, więc punkt odbioru obniży ten koszt.

Podobne artykuły