Jaka jest prawda – było cesarskie cięcie czy też nie?

Jaka jest prawda – było cesarskie cięcie czy też nie?

BUDZISZEWKO, OBORNIKI. Szpitale coraz częściej słyną z przedziwnych zapisów w historiach leczenia swoich pacjentów. Zapisano już setki stron o zabiegach ginekologicznych u mężczyzn oraz zabiegach typowo męskich dopisywanych kobietom. Obornicki szpital wcale tak dalece nie odbiega od tej mody, a przykładem może być historia, która przydarzyła się pewnym rodzicom z Budziszewka.
Mieszkanka ten wsi urodziła w obornickiej lecznicy piękne i zdrowe dziecko. Poród odbył się w sposób naturalny, przebiegł bardzo sprawnie i dziecko w skali Apgar uzyskało maksymalne 10 punktów. Trudno się więc dziwić, że szczęśliwi rodzice po przybyciu dzieciątka do domu zaprosili rodzinę, by wspólnie cieszyć się szczęśliwym rozwiązaniem. Zasiedli za stołem, a na stole położyli wypis ze szpitala, by zapoznać wszystkich z oceną nowego członka rodziny.
Tu niestety radość zastąpiło zdziwienie, łzy i smutek, graniczący z rozpaczą. Z dokumentów wynikało, że mieszkanka Budziszewka po cesarskim cięciu powiła dziecko, które lekarz ocenił bardzo nisko, bo zaledwie 3 punkty w skali Apgar, więc ich skarb nie rokuje nadziei na zdrowie i prawidłowy rozwój.
Teściowie zastanawiali się, jak młoda matka mogła nie zauważyć cesarskiego cięcia? Ostatecznie postanowiono jak najszybciej udać się znów do Obornik, by wyjaśnić zaskakujące zapisy.
W szpitalu usłyszeli, że oj tam, oj tam, po prostu wpisano im dane innego dzieciaka i stąd to całe zamieszanie. Teraz młoda matka zastanawia się, kiedy oborniccy położnicy kręcili – podczas wystawiania pierwszej czy drugiej wersji historii tego porodu.

Podobne artykuły