Dni Ryczywołu: Dąbrówka Ludomska znów zwyciężyła, operetka, panie w kapeluszach i włoskie canto

Dni Ryczywołu: Dąbrówka Ludomska znów zwyciężyła, operetka, panie w kapeluszach i włoskie canto

RYCZYWÓŁ (GRIDARETORO). Tegoroczne dni Ryczywołu przeszły do historii, a na dodatek przeszły jako szczególnie udane. Pierwszy dzień obfitował w liczne imprezy sportowe, a wszystkie niezwykle emocjonujące. Dzień drugi był rozrywkowo-kulturalny z elementami sportu, jeśli za taki uznać tradycyjny Turniej Wsi.
Ten wypadł doskonale, a drużyna Dąbrówki Ludomskiej ponownie zdobyła pierwsze miejsce. Drugim zespołem był Skrzetusz, a radość skrzetuszan tak wielka, że nosili swą sołtys całkiem dosłownie na rękach.
Zmagania poszczególnych sołectw były tym razem tak wyrównane, że komisja oceniająca w żaden sposób nie mogła ustalić komu w udziale przypadnie miejsce trzecie, więc na tym podium stanęły dwa zespoły: Ludom i Ryczywołu. To prawdziwy ewenement, mający swoje skutki, bowiem nagroda za pierwsze miejsce było 5000 na potrzeby wsi, za drugie 3000, a za trzecie – do przygotowanych na ten cel 2000 złotych, trzeba będzie wyasygnować z gminnej kasy kolejne dwa tysiące.
Turniej Wsi budził wiele emocji, a najwięcej tak widowiskowe zmagania jak przeciąganie liny czy rzuty ziemniakiem do wiadra. Jednej z konkurencji nie dało się w ogóle żadną miarą ocenić. Był to plakat ilustrujący charakterystyczne cechy danego sołectwa. Według Anny Suszek – wszystkie plakaty były tak trafione i tak ładne, że każda ze wsi otrzymała punkt za ich przygotowanie, bo oceniać nikt się nie odważył.
Ocenom i zmaganiom przyglądali się goście specjalni, tacy jak parlamentarzyści w osobach Krzysztofa Paszyka i Grzegorza Piechowiaka oraz asystenta senatora Jana Filipa Libickiego Wojciech Waśkowiak, który nie tylko gościł, ale i nagradzał zwycięzców kompletem piłek.
Po wysiłku zmagań przyszedł czas na relaks, a ten zapewnił koncert artystów scen muzycznych z Poznania nawiązujący do lat trzydziestych, które były w tym roku lejtmotywem drugiego dnia święta gminy. Podczas, gdy gwiazdy śpiewały, rynek wypełnił się po same brzegi.
Wśród przybyłych były też panie w strojach stylizowanych na lata 30-ste. Nikogo na tym tle nie dziwił piękny stylowy kapelusz wójt Renaty Gembiak-Binkiewicz. Ona też w asyście jury wybranego spoza mieszkańców gminy nagrodziła najlepsze stylizacje, a wygrała i to zdecydowanie Irena Swoboda, wyprzedzając Agnieszkę Krasicką i Joannę Stanisławską.
Panie otrzymały upominki, a wszystkie pozostałe ogromne brawa za pomysłowość i odwagę. Na płycie rynku można było podziwiać tegoroczne atrakcje, a było ich wiele. Aby nawiązać do trzech nacji żyjących niegdyś w Ryczywole, stanęły trzy wielkie namioty a w nich prezentowano i wydawano trzy rodzaje potraw szczególnych dla owych nacji.
Namiot niemiecki sprawnie obsługiwało sołectwo Skrzetusz i panie z Koła Gospodyń Wiejskich. Serwowały gołąbki w niemieckiej odsłonie, Spätzle (kluski) ze słoninką oraz Kartoffelsalat, to jedno ze sztandarowych dań kuchni niemieckiej, znane w Polsce jako sałatka ziemniaczana. Na deser był keks.
Kuchni polskiej przygotowanej przez stowarzyszenie „Nasza Lipa” przedstawiać nie trzeba, a nie zabrakło w niej lokalnego przysmaku „hotwołków”.
Namiot kuchni żydowskiej robił największe wrażenie poprzez wyjątkowy wystrój. Dzieło Anny Suszek oraz wspomagających ją pań Urszuli Szacht i Joanny Stanisławskiej upodobniło namiot do żydowskiej austerii. Można tam było spróbować marchwianego cymesu, paschowego charosetu z jabłek i bakalii, rosołu z klopsikami gundi, macy oraz placka Quiche (kisz).
Delektowaniu się kuchnią trzech nacji towarzyszył koncert zespołu śpiewaczego Ryczywolanie a potem scenę opanowały dzieci i młodzież przygotowywana przez Lecha Farona, zachwycając zebranych swymi możliwościami wokalnymi i obyciem ze sceną. Wszyscy byli wspaniali, choć nie można było nie zauważyć wyjątkowego głosu siedmio lub ośmioletniej Martyny Pyssa, czy magnetycznego brzmienia głosu wyjątkowej piosenkarki Wiktorii Mielkie.
Kolejna zmiana na scenie ustawiła tam polsko-włoski duet Haliny Benadyk i Roberto Zucaro. Obecność rodo-witego Włocha w Ryczywole pozwoliła ustalić nazwę tej miejscowości po włosku. O ile Roberto nazwał by ja Gridaretoro, to nasz ekspert optował raczej za Gridaremanzi, a ryczywolanie mogą wybierać sami, która z tych nazw bardziej trafia im do ucha.
Koncert z włoskim cantem zebrał burzę braw, a nie mniejszą piosenki zespołu Lady Punk w wykonaniu gwiazd z grupy Tacy Sami. Na rynku pojawiły się samochodowe klasyki, jakie jeździły po ulicach kilkadziesiąt lat temu, a dla dzieciaków nadmuchano kilka zamków. Zabawa trwała do późnych godzin nocnych i mimo wahającej się aury była bardzo udana.

Podobne artykuły