Woje, muzycy i gulasze, czyli jarmark w Rogoźnie

Woje, muzycy i gulasze, czyli jarmark w Rogoźnie

ROGOŹNO. Tegoroczny Jarmark św. Wita rozpoczął się punktualnie o godzinie 14 od słów burmistrza – witamy wszystkich serdecznie i zaczynamy świętowanie. Towarzyszył mu przewodniczący rady miejskiej Henryk Janus oraz dyrektor RCK Marcin Matuszewski, który zmienił formułę jarmarku z doskonałym zresztą skutkiem, wprowadzając więcej elementów średniowiecza, nawiązujących do tradycji grodu Rogoźno.

Tłem imprezy była muzyka dawna w wykonaniu znakomitego Kwartetu Jorgi, w którym grają jedynie trzy osoby, ale nadzwyczaj uniwersalnie.  Na placu Karola Marcinkowskiego stanęło miasteczko dawnych rzemieślników. W swych szałasach, namiotach, a także na wolnym powietrzu, wyrabiali biżuterię, piekli podpłomyki – prekursorki późniejszej pizzy, swe usługi proponował kat, były średniowieczne, proste gry dla dzieci a także dorosłych, nie brakowało wojów i popisów szermierczych. Przed wejściem do muzeum stanęły kotły rywalizujących ze sobą kulinarnie wsi Ruda i Budziszewka.  W kotle budziszewskim znalazł się całkiem pikantny gulasz z dodatkiem  papryki piri – piri podkreślającym wyborny smak potrawy, w garze z Rudy pyszniła się nie mniej smakowita zupa z pulpetami  o wyraźnym smaku żuru, potrawa rodem z Pomorza, skąd wywodzi się jego twórczyni.

Każdy, kto spróbował obu potraw głosował na jedną z nich, a wyjątkiem był piszący te słowa, gdyż do końca nie potrafił się zdecydować na to, która z zup była lepsza a obie były bardzo zacne.  Wśród wojów, muzyków i rzemieślników stanęły stragany komercyjne z zabawkami i innym odpustowym towarem. Marcin Matuszewski postanowił w następnym roku rozdzielić oba środowiska, a średniowieczny jarmark rozbudować do rangi znaku rozpoznawczego Rogoźna. Pomysł wart uwagi, bo miasto może się na stałe wpisać w kalendarz turystyczny amatorów dawnych wieków.

Na jarmarku nie zabrakło stoisk gastronomicznych, kucyków i dmuchanych zamków. Dzieci miały wiele radości, a jedynie ich rodzice pytali czy złotówka za minutę frajdy na zjeżdżalni i 10 zł za parę minut jazdy na kucyku to nie przesada?  Frekwencja dopisała, pogoda nie mniej i XXII Jarmark św. Wita można wpisać do annałów jako bardzo udany.

Podobne artykuły