Plan awaryjny na dziś, czy początek końca szpitala w Kowanówku?

Plan awaryjny na dziś, czy początek końca szpitala w Kowanówku?

KOWANÓWKO. Jak informowaliśmy tydzień temu Szpital Rehabilitacyjno-Kardiologiczny w Kowanówku przestaje formalnie istnieć, stając się odziałem Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu.  Stało się tak w ramach reformy lecznictwa autorstwa rządu PiS. Jednym z kryteriów wpisania szpitala do sieci jednostek specjalistycznych było posiadanie sześciu oddziałów, a tylu lecznica z Kowanówka nie ma. Brak jej też formalnej Izby Przyjęć, choć jako taką ją posiada oraz Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej, choć jest opieka dozorowana od lat doskonale spełniająca tę rolę.

Nad opinią w sprawie przyłączenie do szpitala wojewódzkiego lub walki do końca zasiadła tydzień temu społeczna rada szpitala pod przewodnictwem Jacka Koralewskiego.  Jej zadaniem było podjęcie decyzji, którą można sparafrazować słowami – iść w bezpieczną, ale sytą niewolę, czy walczyć na barykadzie do końca i zwyciężyć albo paść, może nawet od pierwszej kuli.

Zawirowania wokół kowanówkowskiego szpitala trwają już od roku 1989. Planowano zamianę lecznicy na wojewódzki oddział długoterminowej opieki medycznej, co uczyniłoby go według słów Jacka Koralewskiego – umieralnią. – Obawiam się, że połączenie obu szpitali w jedno, to znowu krok w stronę tworzenia umieralni. Równie pesymistycznie widział to inny członek rady. – Widzę, jak się ten szpital rozwijał. Polska lubi jednak fikcję. Gdyby ten szpital nadal miał się rozwijać i dostawać te same pieniądze, to po co by go łączono z wojewódzkim? Jan Molski nie krył zawodu, iż nie poznał wyraźnego głosu personelu. Kazimierz Zieliński był zdania, że warunkiem połączenie szpitali powinno być utrzymanie tych samych kwot kontraktowych co dotychczas i zachowanie owej proporcji w przyszłości. Potwierdzenia niezmienności kwoty kontaktu chce także regionalna Solidarność.

Obawy są takie, że z puli 30 mln na kardiologię w Kowanówku i 50 na kardiologię w Poznaniu, ten ostatni wytnie sobie większy kawał tortu niż miał dotąd i w Kowanówku zabraknie pieniędzy.  Nie do końca zdaje się podzielać tę obawę dyrektor szpitala Marek Czaplicki. Kowanówko wykonuje 60% wszystkich zabiegów rehabilitacji kadriologicznych w Wielkopolsce.  Jest ona licho finansowana i z innej puli niż kardiologia, ale jeśli zabraknie, na przykład na hemodynamikę, można będzie zrezygnować z niedochodowej rehabilitacji i wtedy problem będą mieć władze wojewódzkie i sam minister zdrowia, bo Kowanówka nie da się łatwo zastąpić.

Ma zapewne świadomość tego także obecna na posiedzeniu rady dyrektor departamentu zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego Marlena Sierszchulska. Chce, by szpital w Kowanówku był jednostką samodzielną, bo lecznica ma doskonałe wyniki finansowe i świetne wyniki leczenia. – Do kwietnia nie wierzyłam w to, że szpital nie trafi do sieci. Powinien tam trafić i nie składam broni, by trafił. Jedyną przeszkodą jest upór kierującej wielkopolskim NFZ  Agnieszki Pachciarz, która od zawsze jest w opozycji do szpitala w Kowanówku. Chcę iść wyżej, by szpitala nie pogrążyć. Lutycka ma długi, Kowanówko zyski. Połączenie tych placówek to plan awaryjny na dzisiaj.

Zdaniem posła na sejm Marcina Porzucka: – Sieć szpitali to najlepszy pomysł, który się sprawdza w niektórych krajach Europy. Szpital mógłby, będąc poza siecią, startować w konkursie, ale to wielkie ryzyko, a Agnieszka Pachciarz nic dla szpitala nie zrobi.  Ostrzegł też – kilku lekarzy pracuje w obu szpitalach, a to konflikt i tak być nie może.  Dyrektor Marek Czaplicki zauważył, że – skoro można łączyć szpitale, to dlaczego nie można działać osobno. Najważniejsza jest kompleksowa opieka medyczna pacjenta, a my ją zapewniamy. Główny księgowy lecznicy Eugeniusz Emilianowicz ostrzegł: Niewiele mamy czasu na to, aby coś zrobić. Jak na połączeniu wyjdziemy źle, zamykamy szpital i Wielkopolska zostaje bez rehabilitacji kariologicznej i wtedy zaczną doceniać nasz szpital.

Emocje rosły i padały różne pytania „zaczepne”, wśród nich i to jednego z członków rady: Dlaczego dyrektor Agnieszka Pachciarz skreśla kardiologiczne Kowanówko  a preferuje reumatologiczny Śrem. To dowodzi, że nie chodzi jej o nienaganność w przestrzeganiu przepisów, ale pewne sympatie i antypatie.  Rozmowy trwały, a członkowie rady wyrażali własne opinie. Jacek Koralewski, Kazimierz Zieliński i Jan Molski chcieli walczyć dalej. Za przyłączeniem do szpitala wojewódzkiego był poseł Marcin Porzucek, który zapewniał: Łatwo nie będzie. Rozmawiałem już z ministrem. Obracamy się wśród wielu niewiadomych. Szpital w Chodzieży przyłączył się do szpitala pulmonologicznego w Poznaniu i przegrał. Niewiele z niego dzisiaj zostało, a poznański się świetnie rozwija.

Czy podobnie będzie z przyłączeniem szpitala w Kowanówku do szpitala w Poznaniu? Istnieje obawa, że tak. Jednak brak alternatywy spowodował, że większość członków rady społecznej szpitala poparła (4:3) owo przyłączenie i taką opinię usłyszał marszałek województwa.

Podobne artykuły