Sroka powodem napięcia na placu budowy

OBORNIKI. Gdy gmina uzyskała dofinansowanie unijne na budowę boiska z nowoczesną bieżnią (bo Unia stawia na rozwój szkolnej lekkoatletyki) przy Szkole Podstawowej nr 3, wyłoniono w przetargu wykonawcę prac i wydawało się, że nic już nie stoi na przeszkodzie, by te prace ruszyły. Tymczasem stało się zupełnie inaczej i to za sprawa sroki.

Jednak po kolei. Dzieci, które wyszły na przerwę przed budynek szkoły zauważyły na jedynym z drzew, sterczącym na środku przyszłego boiska, prasie gniazdo.  To zatrzymało wszelkie prace a wykonawca ograniczył się jedynie do rozbiórki starych garaży, których przez dziesięciolecia narosło przy szkole niczym huby na drewnie.  Specjaliści od przyrody orzekli, że trzeba czekać do lipca, aż ptaszki wylecą i będzie można drzewo ściąć.

Burmistrz postanowił sprawdzić czyje to gniazdo i ile w nim piskląt. Wezwano ornitologa, a ten pocieszył, że to gniazdo sroki, a sroczęta opuszczą gniazdo może już w czerwcu. Mimo tej pociechy, taka zwłoka uniemożliwiłaby dotrzymanie terminy i przyszłoby gminie pożegnać się z sowitą unijną dotacją.  Burmistrz zamówił podnośnik koszowy, lecz okazało się, że ten przy swoich gabarytach nie wjedzie na zaplecze szkoły. Wtedy zlecił wejście na drzewo jedynie osobie, której mógł to zlecić bez narażania się na posądzenie o łamanie zasad BHP i zapisów regulaminu pracy, czyli swojemu zastępcy.  Tu trzeba wyjaśnić, że Piotr Woszczyk na swej długiej liście umiejętności posiada także sprawność wdrapywania się na wysokie drzewa.

Pan Piotr wszedł na drzewo z aparatem fotograficznym i zobaczył, że gniazdo jest puste. Zrobił parę zdjęć, na dowód, że nie ma tam żadnych piskląt ni jajek i nigdy ich tam nie było.  To pozwoliło wejść na teren wykonawcy prac budowlanych, szybko ściąć drzewo, by żaden ptak nie wybrał go na gniazdowanie i wszystko wskazują na to, że termin zostanie dotrzymany.

Podobne artykuły