Stado psów na działkach i brak pomysłów na rozwiązanie konfliktu

OBORNIKI. Pani Katarzyna ma tak wielkie serce dla zwierząt, że czasem zapomina o ludziach. Pani Ola skarży się na panią Kasię, że ta posiada wielką sforę psów i nieco kotów trzymanych na terenie ogródków działkowych w Objezierzu. Pani Kasia zamieszkuje tam przez rok cały i opiekuje się swoimi pupilami jak może. To jednak szkodzi mieszkańcom, którzy się skarżą, że ich spokój został zakłócony.

Z listu pani Oli wynika, że psy hałasują szczekaniem, śmierdzą i straszą ludzi, bowiem biegają gdzie zechcą. Dzieci się boją się, a dorośli pytają, czy aby nie dojdzie do jakiegoś nieszczęścia, bo pani Kasia nie ma śmietnika i zakopuje odchody po psach gdzie popadnie.  Kłóci się to z regulaminem porządku i czystości na terenie gminy, więc pojawiła się w Objezierzu straż miejska w asyście wiceburmistrza. Piotr Woszczyk nakazał pani Kasi postaranie się o śmietnik i to wszystko co mógł tam na miejscu uczynić.

Mieszkającej w Objezierzu kobiecie wolno formalnie hodować do 29 psów, a tyle ich jeszcze chyba nie ma. Aby liczba psów tam nie rosła, nakazał kierowniczce schroniska Azorek, by ta nie wydawała więcej w ręce pani Kasi już żadnych psów.

Konflikt na obiezierskich działkach narasta, bo z jednej strony niehigieniczne stado psów, a z drugiej działkowicze nie zawsze dla pani Kasi mili. Bywało, że przerzucili na jej działkę śmieci, albo potraktowali ją grubym słowem.  Optymalnym rozwiązaniem byłoby, aby pani Kasia zaopiekowała się stacjonarnie psami w schronisku Azorek, gdzie psów nie brakuje a i nie ma konfliktu z działkowiczami, tym bardziej, że w świetle przepisów na działkach uprawianych rolniczo mieszkać nie można. Nikt nie chce krzywdzić pani Katarzyny, więc wszyscy podświadomie czekają aż dojdzie do nieszczęścia i nie daj Boże jakiś pies pokąsa dziecko, a wówczas znajdzie się rada.

Póki co nad sprawą pochylili się radni, by stwierdzić – właściwie nic nie możemy.

Podobne artykuły