Obornicki rozbójnik obrabował dwa sklepy

OBORNIKI. Może z rozpaczy, może z miłości a może po prostu z nudów 48-letni oborniczanin spacerował pijany w niedzielny poranek ulicami miasta. Gdy poziom alkoholu w jego krwi zaczął się obniżać, postanowił „zatankować” w najbliższym sklepie spożywczym. Mężczyzna nie miał pieniędzy, ale za to wielki tupet podgrzewany płonącym w żyłach alkoholem. Bez ceregieli wszedł do sklepu, wziął „polówkę” i wyszedł.  Ekspedientka rzuciła się za nim w pościg, a gdy chwyciła za butelką, chcąc ją wyrwać z rąk złodzieja, ten popchnął ją i zaczął wygrażać pięścią. Sprzedawczyni, wiedząc że nie ma co przekładać zdrowia nad wódkę, odstąpiła od dalszych zapasów po czym zadzwoniła na policję.

Policjantom nie zajęło długo znalezienie rozbójnika. Ten krótko przed południem zobaczył dno butelki i ruszył zdobyć kolejną. Tym razem wszedł do supermarketu, skąd w podobny jak wcześniej sposób, chwycił za butelkę i wyszedł bez płacenia ze sklepu. Tym razem ruszył za nim rosły ochroniarz, ale i on po krótkiej szarpaninie doszedł do wniosku, że są mądrzejsze sposoby na zatrzymanie rozbójnika niż bicie się z nim przed sklepem. Zadzwonił po policję po czym zaczął śledzić złodzieja i butelkę. Ten co pewien czas odganiał mężczyznę głośnymi obelgami i grożeniem pięścią, ale ochroniarz po kilku krokach w tył wracał do wolnego pościgu.  Policja przyjechała po kilku minutach i „zapakowała” rozbójnika do radiowozu.

Oborniczanin trafił do policyjnego aresztu. W chwili zatrzymania miał ponad 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut dwukrotnego dokonania kradzieży rozbójniczej w warunkach recydywy, za co grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności.

Podobne artykuły