Historycznie i turystycznie w Radzimiu

Historycznie i turystycznie w Radzimiu

RADZIM. Już od 12 lat w dawnej osadzie Radzim zbierają się amatorzy historii, natury i przygody. Jadą i idą, by się dobrze bawić w miejscu szczególnie klimatycznym, nad którym wciąż krążą duchy dawnych Słowian. Przy wspaniałej jak zwykle w Radzimiu pogodzie, polana pomiędzy dwoma wielkimi dębami zaludniała się postaciami w strojach Słowian i współczesnych.

Stanęły namioty i szałasy. Na specjalnych stanowiskach wyprawiano skóry, gotowano jadło, ostrzono groty oszczepów i miecze. Przed tarczą z podobizną groźnego wikinga stanęli wojowie z toporkami w dłoniach, by dowieść pewnej ręki i celnego oka. Na scence grał zespół muzyki pradawnej Dziwoludy, brzmiała wdzięcznie harfa, koncertowały flażolety. Można było raczyć się wspaniałą piastowską grochówką, skosztować gulaszu z kaszą wedle przepisu sprzed tysiąca lat, a może i starszego lub zmierzyć się z wojem na miecze.

Jednym z walczących był burmistrz Piotr Woszczyk, który dowiódł, że potrafi nie tylko rządzić gminą, ale w potrzebie bronić jej z orężem w dłoni. Wśród innych atrakcji był bieg z wiankiem, a wydarzeniem dnia była bitwa o gród Radzim. Nie obyło się bez turnieju toporka, popisu łuczników czy rzutów drewnianą kłodą, którym towarzyszyły nie mniej emocjonujące rzuty „ścierą w woja”.

Sołtys Maniewa Krzysztof Frąckowiak pasł kozę obleganą przez dzieci, dla których nie brakło licznych atrakcji, ale i nauki.  A warto dodać, że do Radzimia przybywały często całe rodziny.  Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie gigantyczna wprost praca wspaniałych organizatorów: (spirytus movens) Jadwigi Majchrzak-Zagrodnik, Krystyny Jagodzińskiej, Piotra Protasewicza i wielu innych osób, które trudno tu wszystkie wymienić, a związanych ze Stowarzyszeniem Historycznym Grodu Radzim. Organizowana przez nich impreza rozrasta się z roku na rok, przybywa w niej gości i wojów. Rajd radzimski wpisał się już na stałe w kalendarz obornickich imprez i trudno sobie wyobrazić maj bez Radzimia.

Podobne artykuły