Kłopot z przychodnią w Popówku

POPÓWKO. Opiekę zdrowotną nad mieszkańcami Popówka i okolic objęła spółka lekarza rodzinnego Ireny Woyda-Płoszczycy i sprawowała ją przez lat wiele. Wreszcie całkiem niedawno lekarz rodzinny zrezygnował z działalności w tym miejscu, a wśród powodów był brak lekarza, który zechciałby przyjmować chorych częściej niż raz w tygodniu przez kilka godzin. O rezygnacji decydowały także względy ekonomiczne oraz sam stan techniczny przychodni, której najlepsze lata już dawno minęły.

Pacjenci zaczęli jeździć do Obornik, bo lekarz był tam bardziej dostępny, a i warunki znacznie lepsze.  Zaczęło się poszukiwanie kolejnej spółki lekarza rodzinnego, która zechciałaby objąć przychodnię w Popówku. Tu ogromną inicjatywą wykazał się radny Paweł Dreger, który pozyskał lekarkę z Poznania, skłonną nie tylko zabezpieczyć opiekę medyczną przez pięć dni tygodnia, ale na dodatek wyremontować przychodnię. Pani doktor obiecała też zapewnić opiekę zdrowotną mieszkańcom Objezierza.

Oferta wydawała się być idealnym rozwiązaniem dla  mieszkańców tamtego rejonu gminy, gdy nagle Irena Woyda-Płoszczyca wycofała swą rezygnację, stawiając burmistrza w pozycji dość nieciekawej. Stara przychodnia się rozpada. Budować nową, w której lekarz będzie przyjmował raz w tygodniu przez cztery godziny nie ma sensu. Spółka doktor Ireny Woyda-Płoszczycy nie znajdzie raczej lekarza na więcej godzin, bo i skąd. Lokalu nie odda, by nie ma konkurencji dla swej przychodni w Objezierzu. Na cały ten układ gmina nie ma żadnego wpływu i sam burmistrz przyznaje – ta sytuacja jest patowa. 

Podobne artykuły