Oborniczanie na marszu opozycji w Warszawie

Oborniczanie na marszu opozycji w Warszawie

WARSZAWA, OBORNIKI. Na sobotnim „Błękitnym Marszu Wolności” w Warszawie nie zabrakło także oborniczan. Wyjechali autobusem spod starostwa wczesnym rankiem, by na czas stanąć w stolicy. Tam powitało ich pełne słonce niemal upalnego dnia.

Samorząd reprezentował radny Henryk Brodniewicz, który przyznał, że nie godzi się na dwukadencyjność wójtów, burmistrzów, bo ich wybór winien zostać w gestii wyborców. Znany obornicki karateka i nauczyciel Tomasz Wosicki był przeciw centralnemu finansowaniu organizacji pozarządowych, wśród których są też kluby sportowe, teraz pomijane. Zdaniem byłego radnego z Kowanówka Eugeniusza Smolenia każdy wolność pojmuje inaczej, więc pojechał, by się upomnieć o swoją.  Takich osób był pełen autobus, a tych autobusów stanęło przed Pałacem Kultury setki.

Oborniczanie przeszli w Marszu Wolności z placu Bankowego na plac Konstytucji. Tam wystąpili ze sceny liderzy partii opozycyjnych i towarzyszący im politycy. Było krótko, ale treściwie.  Był czas przemówień, był też czas spotkań indywidualnych. Oborniki i oborniczan pozdrowił szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, także wybrany głosami z Ziemi Obornickiej europoseł Adam Szejnfeld oraz poseł Jakub Rutnicki (obaj z PO). Potem odbył się koncert zespołu Big Cyc, a po nim powrót do autobusów.  Marsz Wolności odbył się bez ekscesów, spokojnie w pogodnej wiosenno-letniej atmosferze. Biorący w nim udział oborniczanie mieli okazję do kilku niecodziennych spotkań, w tym ze znanym aktorem Wiktorem Zborowskim, czy Joanną Mucha, byłą „ministrą sportu”.

Powrót do Obornik stworzył okazję do dyskusji i wymiany uwag. Gdy zapytaliśmy jedną z uczestniczek o to, dlaczego pojechała, odparła – bo nie chcę być obywatelką obojętną.

Podobne artykuły