Poczty nie ma, bo sprzedana

WARGOWO. W poprzednim numerze Ziemi Obornickiej informowaliśmy o powziętych przez burmistrza Obornik staraniach zmierzających do przywrócenia w Wargowie działalności poczty. Mieszkańcy tej miejscowości najbardziej się skarżą na to, że gdy listonosz nie zastaje ich w domach, zostawia awizo na list polecony albo przesyłkę, a wtedy trzeba jechać po odbiór aż do Obornik.

Sporo czasu Tomasz Szrama poświęcił na ustalenie, kto z szerokiego grona dyrektorów i naczelników Poczty Polskiej jest władny urząd pocztowy przywrócić. Gdy ustalił osobą, zabrał ze sobą radną z Wargowa Irenę Magdziarek i razem ruszyli do Poznania.  Tam bardzo szybko okazało się, że o powrocie poczty mowy być nie może, bo Poczta Polska… sprzedała budynek.  Jedynym wyjściem jest agent, który we własnym lokalu poprowadzi usługi pocztowe. Rozmawialiśmy z jednym z agentów, który wyłuszczył nam zasady i zyski.

Cały interes zmieści się w większym pudełku, jednak jest bardzo czasochłonny. Długie godziny otwarcia punktu i ogromna biurokracja, to głównie odstrasza. Trzeba każdego dnia przygotować Poczcie Polskiej liczne rozliczenia, sprawozdania, zestawienia, protokoły i  raporty. Zajmuje to dużo czasu, a za całość otrzymuje się ryczałtem 800 złotych, bez względu na ilość „przerobu”. – Trudno na tym interesie zbić majątek, a w podzięce słyszy się od klientów głównie narzekanie.  Skoro jednak poczty nie ma i raczej nie będzie, mieszkańcom Wargowa nie pozostaje nic innego, jak namówić kogoś do otwarcia w domu lub sklepie agencji pocztowej, albo dojazd do Obornik lub Chludowa.

Podobne artykuły