Józef Kowalski czeka na sprawiedliwość i odszkodowanie

Józef Kowalski czeka na sprawiedliwość i odszkodowanie

ROGOŹNO. O dramatycznej sytuacji Józefa Kowalskiego z Rogoźna pisaliśmy już wcześniej. Niemal 60-letni obecnie mężczyzna skutkiem wypadku w drodze z pracy do domu doznał złamania nogi. Trafił do obornickiego szpitala. Tam zajął się nim ortopeda Jarosław P.  Według chorego interwencja lekarska okazała się być obarczona błędami, a dalsze postepowanie lekarza z pacjentem wręcz niedopuszczalne. Skierowany do szpitala w Chodzieży trafił pod opiekę także ortopedy Michała C. Ten lekarz specjalista także dopuścił się – zdaniem pana Józefa – błędów w sztuce, pogarszając jeszcze bardziej stan nogi, a na domiar złego pozostawił go własnemu losowi, zamiast skierować go do szpitala wysokospecjalistycznego w Poznaniu.  – To oni zrobili ze mnie kalekę. Zmarnowali mi życie, bo nie dopełnili swych obowiązków. W Obornikach kazali  mi się cieszyć, że w ogóle mam nogę, a po operacji w Chodzieży stan mojej nogi pogorszył się jeszcze bardziej, a noga została całkowicie skrzywiona – twierdzi Józef Kowalski.

Poszkodowany mężczyzna powiadomił o swej krzywdzie Prokuraturę Okręgowa z w Poznaniu. Ta wystąpiła o opinię biegłych z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Po 15 miesiącach oczekiwania opinia nadeszła i była negatywna w ocenie działania obydwu lekarzy.  Prokurator po lekturze opinii nie miał żądnych wątpliwości co do ich winy. Lekarze Jarosław P. oraz Michał C. usłyszeli zarzuty.

W akcie oskarżenia przeciwko Jarosławowi P. czytamy: W dniu 06.11.2009 r. w Obornikach naraził Józefa Kowalskiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, który w dniu 05.11.2009 r. został przyjęty do Oddziału Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu Ortopedycznego Szpitala Powiatowego ZOZ w Obornikach w związku z zabiegiem w obrębie lewej kończyny dolnej – dynarnizacja zespolenia śródszpikowego goleni oraz w dniu 18.10.2010r. w celu usunięcia materiału zespalającego. Pracując jako lekarz ortopeda i traumatolog wyłącznie usunął zespolenie metalowe LKD, a w dniu 18.10.2010r. usunął gwóźdź śródszpikowy z kości piszczelowej i nie zapewnił w ten sposób Józefowi Kowalskiemu prawidłowej opieki medycznej wynikającej z przyjętych zasad leczenia ortopedycznego oraz niezgodnie z zasadami sztuki lekarskiej nie wykonał osteotomii korekcyjnej piszczeli, co przy nieprawidłowości polegającej na wyłącznym usunięciu zespolenia powinien był odpowiednio wcześniej skierować Józefa Kowalskiego do ośrodka dysponującego odpowiednią wiedzą i możliwościami do czego był zobowiązany. W następstwie nieumyślnie spowodował średni uszczerbek na zdrowiu Józefa Kowalskiego.

W akcie oskarżeniu skierowanym przeciwko Michałowi C. można przeczytać: W dniu 19.07.2011 r. naraził on Józefa Kowalskiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Pacjent był przyjęty do Oddziału Urazowo-Ortopedycznego Szpitala Powiatowego w Chodzieży z wadliwie wygojonym złamaniem w obrębie bliższej przynasady piszczeli lewej. Pracując jako lekarz ortopeda wykonał operację pod nazwą „osteotomia Maqueta”, która w istocie rzeczy nie zmieniła stanu miejscowego lewej kończyny dolnej Józefa Kowalskiego, przy czym błędna była sama koncepcja zastosowania osteotomii półkolistej zamiast „klasycznej” osteotomii klinowej przy dysponowaniu możliwościami technicznymi oraz niezgodnie z zasadami sztuki lekarskiej. W trakcie operacji nie zmienił koncepcji zabiegu i nie wykonał korekcji tyło-wygięcia. Dalej jest opis prawidłowego przeprowadzenia zabiegu oraz opis tego, w jaki sposób lekarz ową metodę zmienił na gorszą i szkodliwą dla pacjenta. W przypadku tego lekarza prokurator też stwierdza – doprowadzenie Józefa Kowalskiego do średniego uszczerbku na zdrowiu.

Dotarliśmy także do uzasadnień prokuratorskich oskarżeń i trzeba przyznać, że są bardzo solidnie umotywowane.  Oba akty oskarżenia już trafiły do Sądu Rejonowego w Chodzieży i czekają tam na wokandę. Józef Kowalski będzie oskarżycielem posiłkowym i można by powiedzieć, że dokonał się akt sprawiedliwości.  Trzeba jednak dodać, że o winie lub niewinności lekarzy zadecyduje w ostateczności niezawisły sąd a jego wyroku nie sposób przewidzieć.

Tymczasem warto mieć świadomość, że poszkodowany mężczyzna czekał na sprawiedliwość już ponad siedem długich lat. Mieszka samotnie i ma poważny problem z samodzielnym poruszaniem. Stracił dobrze płatną pracę, żyje za marną, tysiączłotową rentę, która ledwo wystarczającą mu na leki. Żony i dzieci nigdy nie miał, na resztę rodziny liczyć nie może, a trzy lata temu zmarli mu matka i brat. Wspiera go opieka społeczna i dobre serce burmistrzów gminy, którzy wysyłają do jego skromnego mieszkanka kogoś z opieki społecznej. Czeka na kolejną operację usprawniającą jego nogę.  Wiara w skutek tego nowego zabiegu oraz oczekiwanie na proces jego krzywdzicieli a także nadzieja na odszkodowanie niezbędne do pokrycia kosztów długiej rehabilitacji, są obecnie światełkami za którym podąża.

Podobne artykuły