Tradycje rybackie, historia i złośliwa aura w Jaraczu

Tradycje rybackie, historia i złośliwa aura w Jaraczu

JARACZ. Wzorem ubiegłego roku tak i w tym Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, Zakład Doświadczalnego Technologii Produkcji Pasz i Akwakultury w Muchocinie oraz Zakład Rybactwa Śródlądowego i Akwakultury UPP w Poznaniu wspierane przez Muzeum Młynarstwa w Jaraczu z niezstąpionym w swej roli kustoszem Mateuszem Klepką na czele, zaprosili wszystkich chętnych na „Oczko, pupy i leszczoka”.

Taką bowiem nawę nosi cykliczna już impreza edukacyjna o tradycyjnym łowieniu ryb. Niestety niedziela 23 kwietnia była raczej chłodna i mokra a na domiar złego przed wjazdem do Jaracza wydarzył się tragiczny wypadek, który utrudnił gościom dojazd. Mimo to wielu najtwardszych dojechało, dopłynęło lub doszło i mogło podziwiać to wszystko, co organizatorzy im przygotowali. Były prezentacje tradycyjnych sprzętów i metod połowu, szycia i naprawy sieci rybackich, rozmowy nie tylko o rybołówstwie, pokaz życia średniowiecznych rybaków z wyplataniem przez sympatycznego „staruszka” wiklinowych „wierszy” a do tego rybne gry i zabawy edukacyjne, nauka łowienia ryb dla dzieci oraz pokazy wędzenia ryb.

Te ostatnie miały wielu zwolenników, bo przy okazji można było spróbować wybornej, ciepłej zupy rybnej a i dorodnymi tołpygami, dorszem bałtyckim czy sumem wędzonymi na gorąco nikt nie gardził. Wśród amatorów tych przysmaków można było dostrzec burmistrza Rogoźna, który wraz z przewodniczącym rady Henrykiem Janusem i w towarzystwie sołtysa Bartosza Perlicjana raczyli się rybką, rozmawiali z obecnymi słuchając jednocześnie marynarskich szant. Te śpiewały uczniowie ze szkółki Yamacha Karola Bzdręgi i niczym nie byli gorsi od prawdziwych wilków morskich. Było stoisko leśników, ciepłe napoje i liczne atrakcje łącznie z czynnym protestem przeciwko próbom budowy w Jaraczu żwirowni. Tak więc pomimo kapryśnej aury i zdarzeń losowych impreza udała się znakomicie.

Podobne artykuły